languageJęzyk

Rozdział 5 Czy wiesz, jak przepraszać?

Autor: Aeliana Thorne 4 kwi 2026

Drzwi otworzyły się od wewnątrz z gwałtownym kopnięciem, z potężną siłą uderzając w dwie dziewczyny czekające na zewnątrz.

Wiadro z wodą, które trzymały w rękach, chlusnęło, wylewając całą zawartość prosto na nie.

„Aaa!”

Krzyk, potężny huk i dźwięk rozbryzgującej się wody poniosły się głośnym echem po szkolnej łazience.

Kiedy dwie dziewczyny zostały odrzucone w tył przez impet drzwi, wpadły z krzykiem na kilka innych uczennic, które z zadowoleniem przyglądały się całemu zajściu. Chwilę później wszystkie runęły na mokrą podłogę, a ich piski zlały się w jeden wielki, chaotyczny chór.

Isabelle niespiesznie odsunęła czubkiem buta odbijające się drzwi, przez cały czas trzymając ręce głęboko w kieszeniach swojej kurtki. Z wyższością spojrzała w dół na całkowicie przemoczone, rozczochrane dziewczyny wijące się na podłodze.

Następnie powoli przeniosła wzrok na jedyną osobę, której cudem udało się uniknąć zimnego prysznica: Szkolną Piękność, Nellę Leif.

Layla również przyszła skorzystać z toalety i przypadkiem natknęła się na tę scenę. Kiedy tylko zobaczyła Isabelle w kabinie, wycofała się bez chwili wahania. Biegła tak szybko, jak tylko mogła, w panice obawiając się, że gdyby zwlekała choćby sekundę dłużej, Isabelle by ją »zaszantażowała«, a wtedy wszyscy w szkole dowiedzieliby się, że ta głupia, tłusta świnia jest w rzeczywistości jej starszą siostrą.

Isabelle z całkowitą obojętnością patrzyła, jak Qiao Lingling tchórzliwie ucieka. Wychodząc z kabiny, przemaszerowała wprost nad leżącymi na podłodze dziewczynami, ze wzrokiem wciąż zimno utkwionym w Ye Jingning.

Twarz Nelli zrobiła się zauważalnie blada z szoku.

Znęcała się nad Isabelle niezliczoną ilość razy, ale to był pierwszy raz, kiedy ta ofiara losu w ogóle jej się postawiła. Obserwując, jak z absolutnym opanowaniem zbliża się do niej krok po kroku, zdała sobie sprawę, że nowa Isabelle w niczym nie przypomina tej słabej i bezradnej dziewczyny, którą do tej pory znała. Pod wpływem niewytłumaczalnego lęku nie mogła powstrzymać się przed zrobieniem kroku w tył.

W końcu oparła się plecami o zamknięte drzwi, nie mając już dokąd uciec.

„C-Czego... chcesz?”

Zanim zdążyła dokończyć zdanie, pięść Isabelle z zatrważającą prędkością poleciała prosto w jej twarz.

„Aaa!”

Nella wydała z siebie przeraźliwy pisk i mocno zacisnęła powieki.

Oczekiwany ból uderzenia jednak nigdy nie nadszedł.

Zdezorientowana Nella powoli otworzyła oczy i zobaczyła zimną twarz Isabelle tuż przed sobą. Jej pięść zatrzymała się dosłownie milimetry od jej ucha.

Zanim Nella zdołała otrząsnąć się z ogarniającego ją szoku, usłyszała ciche, śmiertelnie chłodne ostrzeżenie Isabelle: „Jeśli będzie następny raz, nie będziesz miała tyle szczęścia.”

Patrząc na wstrząśniętą do głębi twarz Nelli, Isabelle poczuła, że dalsze marnowanie czasu na te żałosne istoty było poniżej jej godności.

Zatem po prostu cofnęła rękę, wsunęła ją z powrotem do kieszeni i odeszła stamtąd tak, jakby kompletnie nic się nie stało.

Nella powoli odwróciła głowę w stronę, w którą uderzyła Isabelle. Dopiero wtedy zauważyła potężne wgniecenie, od którego we wszystkie strony rozchodziły się drobne pęknięcia w litych, drewnianych drzwiach.

Odzyskanie jako takiego spokoju zajęło jej dłuższą chwilę.

Po tym czasie z całkowitym niedowierzaniem spojrzała na swoje wciąż leżące na ziemi, rozczochrane popleczniczki. Z ogromnym opóźnieniem dotarło do niej, że właśnie dała się żałośnie zastraszyć tej tłustej świni, i w ułamku sekundy w jej sercu wezbrał potężny gniew.

Z zaciętym, wściekłym wyrazem twarzy rzuciła w przestrzeń: „Isabelle, jeszcze mnie popamiętasz!”

W drodze powrotnej pod klasę Isabelle zauważyła Ethana, który z wyraźnym niepokojem kręcił się na korytarzu. Dostrzegłszy ją, natychmiast podszedł. „Isabelle.”

„O co chodzi?”

„Słyszałem plotki, że osaczyli cię w łazience.”

„Więc przyszedłeś sprawdzić, czy nic mi nie jest?” Isabelle natychmiast wszystko zrozumiała, gdy zobaczyła, że chłopak lekko kiwa głową. „Mówiłam ci rano, wcześniej po prostu nie zawracałam sobie nimi głowy.”

Widząc, jak jej mały braciszek, z którym w rzeczywistości nie łączyły jej żadne więzy krwi, kuśtyka nerwowo w górę i w dół po szkolnych schodach tylko po to, by sprawdzić, czy jest bezpieczna, Isabelle poczuła się w głębi duszy odrobinę wzruszona.

Dlatego zazwyczaj skrajnie milcząca Isabelle odezwała się do niego trochę więcej, a jej ton brzmiał teraz nieco łagodniej. „Nic mi nie jest.”

„To naprawdę mały braciszek tej tłustej świni. Kaleka i tłusta świnia. Rany, geny w tej rodzinie to się chyba równomiernie rozkładają.”

Niezwykle nie na miejscu rzucona, głośna drwina błyskawicznie zrujnowała atmosferę.

Isabelle odwróciła się i zobaczyła dwóch chłopaków wychodzących właśnie z sali obok. Jednym z nich był Mike Sanders, chłopak, w którym pierwotna Isabelle była w przeszłości beznadziejnie zakochana.

Zerknęła na niego chłodnym, lekceważącym wzrokiem i szybko oceniła go w myślach. Szkolny przystojniak, tak? W najlepszym razie można było powiedzieć, że posiadał kompletny zestaw rysów twarzy, ale i tak nie był w połowie tak miły dla oka jak jej przybrany młodszy brat.

Niezdarność Ethana sprawiała, że w przeszłości Mike mógł go z łatwością bezkarnie wykorzystywać.

Następnie bystry wzrok Isabelle przeniósł się na chłopaka, który przed chwilą rzucił tym obraźliwym komentarzem.

„Jest tłustą świnią i ma za brata kalekę, a mimo takich warunków wciąż ma tupet podkochiwać się w tobie” – powiedział drwiąco chłopak do Mike'a.

Twarz Mike'a natychmiast spochmurniała. Najwyraźniej to, że ktoś taki jak Isabelle wzdychała do niego, traktował jako hańbę i skazę na swoim wizerunku. Powiedział więc oschle do kolegi: „Wystarczy.”

Zauważywszy irytację i niezadowolenie Mike'a, chłopak wydął wargi i rzucił do Ethana: „Hej, Kaleko, zaraz zaczyna się lekcja. Jak teraz nie wrócisz na miejsce, to zarobisz spóźnienie.”

Jasna i delikatna twarz Ethana z miejsca poczerwieniała ze wstydu i gniewu. Jednocześnie chłopak mocno zacisnął pięści wzdłuż boków, rozpaczliwie próbując powstrzymać buzujące w nim emocje.

„Chodźmy stąd. To takie nudne...” Zanim arogancki uczeń zdążył w ogóle dokończyć swoje zdanie, gruba, stalowa dłoń chwyciła go silnie za kołnierz i z niesamowitym impetem wbiła go w najbliższą ścianę.

Siła uderzenia spowodowała rozdzierający ból z tyłu jego głowy i w plecach, więc odruchowo krzyknął z zaskoczenia i bólu.

Gdy tylko uchylił powieki i podniósł wzrok, zobaczył przed sobą pozbawioną emocji twarz Isabelle.

„Hej, Tłusta Świnio, szukasz guza? Puszczaj mnie w tej chwili!” Chłopak był z natury bardzo chudy. Kiedy po kilku gwałtownych próbach wyszarpnięcia się z uścisku nie zdołał się w żaden sposób uwolnić, wpadł we wściekłość, poczuł się upokorzony przed całą szkołą i cicho przeklął pod nosem.

„Wiesz, jak się przeprasza? Zaczynaj” – zażądała stanowczo Isabelle.

„Przeproszę cię w piekle! Zabieraj ze mnie w tej sekundzie tę swoją brudną łapę!”

„Powiedziałam, przeproś!” – warknęła lodowatym, nieznoszącym sprzeciwu tonem.

Chłopak został całkowicie zbity z tropu tym mrocznym, nienaturalnym dla niej brzmieniem. Kiedy spojrzał prosto w nagle lodowate oczy Isabelle, lekko osłupiał, czując dreszcz przerażenia.

„Co ty wyprawiasz? Puść go natychmiast” – rozkazał Mike z wyższością i jawną irytacją. Gdyby nie jego kumpel, w ogóle nie zniżyłby się do tego, by zamienić z nią choć jedno słowo.

Ponieważ Mike wstawiał się za nim, początkowe zdezorientowanie chłopaka błyskawicznie zamieniło się w złośliwy, triumfujący uśmieszek. Spojrzał na Isabelle z głęboką pogardą, jakby jego twarz krzyczała: »I tak w końcu posłusznie zrobisz to, co powie ci twój obiekt westchnień, Tłusta Świnio«.

Niespodziewanie Isabelle w ogóle nie zaszczyciła Mike'a choćby cieniem spojrzenia. „Zamknij się. To nie twoja sprawa.”

Ta jedna, krótka uwaga wprawiła wszystkich w osłupienie.

„Ty...” Mike w najśmielszych snach nie spodziewał się, że Isabelle odważy się mu w ten sposób odpyskować. Gdy tylko otrząsnął się z początkowego szoku, poczuł się zażenowany publiczną obrazą, ale całkowicie nie wiedział, jak na to odpowiedzieć.

Ethan wpatrywał się we władczą i dominującą Isabelle z wyrazem absolutnego zaskoczenia na twarzy.

„Przeproś!” Isabelle całkowicie straciła resztki cierpliwości. Gdyby nie znajdowała się w pełnej ludzi szkole, już dawno uciszyłaby go w znacznie bardziej brutalny sposób.

Zacisnęła swój chwyt, a skręcony materiał kołnierza zaczął skutecznie odcinać chłopakowi dopływ powietrza. Stopniowo jego twarz zaczęła przybierać purpurowy odcień.

Na korytarzu zdążył już zgromadzić się spory tłum gapiów. W tym momencie chłopak z całego serca pragnął zapaść się pod ziemię ze wstydu, ale jeszcze mocniej marzył o tym, by bezlitośnie pobić stojącą przed nim grubą świnię.

Jednak bez względu na to, jak bardzo się szarpał, nie potrafił uwolnić się z jej żelaznego uścisku. Widząc, że wokół nich gromadzi się coraz więcej rozbawionych uczniów, chłopak z trudem przełknął dumę, zacisnął zęby i wykrztusił: „P-Przepraszam.”

Isabelle pochyliła się jeszcze bliżej jego twarzy i powiedziała cichym, drapieżnym tonem, który mogła usłyszeć tylko ich dwójka: „Jeśli jeszcze raz z twoich ust usłyszę słowo »kaleka«, osobiście sprawię, że na własnej skórze doświadczysz, co to słowo w rzeczywistości oznacza.”

Lekceważącym, płynnym gestem odrzuciła chuderlawego chłopaka w tył, jakby z obrzydzeniem strzepywała z siebie brud. „Spadaj.”

Oczy uwolnionego chłopaka zapłonęły czystą furią, gdy zaciekle i z nienawiścią wpatrywał się w Isabelle, ale fizycznie nie odważył się zrobić absolutnie niczego w ramach odwetu.

Właśnie wtedy rozległ się głośny dzwonek na lekcję. Mike szybko zawołał go więc z powrotem do sali, dając mu idealną wymówkę do ewakuacji z zachowaniem resztek twarzy.

„A ty co tu jeszcze robisz? Nie słyszałeś dzwonka?” Isabelle odwróciła głowę i zobaczyła stojącego w całkowitym osłupieniu Ethana, co z jakiegoś powodu wydało jej się urocze i zabawne.

Ethan z ogromnym trudem próbował pojąć tę drastyczną zmianę zachowania Isabelle, ale ostatecznie udało mu się wydusić z siebie to najbardziej kluczowe pytanie: „T-ty naprawdę nie czujesz już nic do Mike'a?”

Wszyscy w szkole przecież wiedzieli, że jego siostra jest totalnie zapatrzona w Mike'a, za co spotkała się z okrutnym, publicznym upokorzeniem po swoim wyznaniu mu miłości. Kiedy do tego doszło, sam Ethan czuł ogromny wstyd i ból w jej imieniu.

Isabelle była szczerze zaskoczona tym wnioskiem. „Przecież ja nigdy niczego do niego nie czułam.”

Jakimś zbiegiem okoliczności Mike, który właśnie miał przekroczyć próg klasy, doskonale usłyszał to stwierdzenie.

Ustawienia czytania

Rozmiar czcionki

17px
Obecny rozmiar

Motyw

Wysokość linii

Grubość czcionki

Rozdział 5: Rozdział 5 Czy wiesz, jak przepraszać? - Od Bezużytecznego Grubasa do Ukrytego Geniusza | StoriesNook