Hotel zapewniał gościom wielu kierowców.
Biała Sowa spojrzał na hotel, potem na Isabelle i nie mógł powstrzymać śmiechu. Pochwalił: "Nasza była szefowa była równie wielką indywidualnością."
Isabelle spojrzała na niego i się uśmiechnęła. "To jeszcze nic."
Następnie zawołała: "Chodźmy, mały Jacku."
Jack podążył za Isabelle po samochód.
Isabelle powiedziała: "Następnym razem, gdy zdarzy się coś takie






