Jack rzucił Danny'emu wściekłe spojrzenie.
Biała Sowa i Jack wyglądali stosunkowo dobrze, ale na drugiego faceta aż przykro było patrzeć – przypominał bezdomnego, z osmoloną twarzą, kilkoma spalonymi kosmykami włosów i w podartych spodniach z dziurą, która była niemal nieprzyzwoita.
Na szczęście Isabelle miała bystry wzrok; w przeciwnym razie by go nie poznała.
"Hehe, szefowo..."
Danny wyszczerzył






