Kael Vale leżał skulony na sofie w swoim zaciemnionym pokoju, a gęste cienie na zewnątrz posiadłości Watahy Hebanowego Pazura rzucały długie palce na drewnianą podłogę. Dłonie zaciskał kurczowo na poduszce przytulonej do piersi, a twarz ukrył głęboko w materiale, tłumiąc dźwięk sporadycznego, mimowolnego szlochu.
Lecz nawet mimo materiału przyciśniętego do twarzy, nie mógł odgonić wizji, które tli






