Ronan Duskcliff stał w milczeniu, a jego twarz była spokojna, choć nieprzenikniona – ani w pełni przekonana, ani sceptycznie nastawiona do oskarżeń rzucanych przez Alfę Alarica i Lunę Zarę. Opuścił lekko wzrok, jakby pogrążony w głębokich myślach, i nie odezwał się ani słowem.
Nagle suchy, chrapliwy śmiech zrujnował gęstą ciszę, odbijając się echem w ciemnym korytarzu niczym wycie zranionego wilka






