Z perspektywy Luciena
Ulewa na zewnątrz była bezlitosna, ale nawet ona nie potrafiła zamaskować jej zapachu – miękkiego, delikatnego i lekko słodkiego, jak nocny jaśmin po burzy. Słyszałem w oddali krzyki Kaela, jego ochrypły i zdesperowany głos, ale teraz był to dla mnie tylko hałas.
Moja uwaga skupiała się całkowicie na niej.
Riley.
Obserwowałem z cieni korytarza, jak zbiega po schodach, a utyka






