Wzrok Riley powoli powiódł po pokoju, zatrzymując się na każdej z twarzy.
W ich oczach widziała tylko szczerość i współczucie.
Po raz pierwszy od dłuższego czasu w jej piersi cicho rozkwitło ciepło. W tej kruchej, ulotnej chwili odważyła się uwierzyć, że może Księżycowa Bogini nie była dla niej całkowicie okrutna.
Tak, los rozdał jej gorzkie karty – zrodzona z linii krwi, która ją porzuciła, strąc






