Perspektywa Riley
Cisza w pokoju napierała na mnie niczym żelazo.
Stałam tam, ledwie oddychając, z oczami utkwionymi w kruchym ciele na szpitalnym łóżku. Nie poruszyła się. Ani razu. Nawet nie drgnęła.
– Tessa – powiedziałam cicho. Mój głos nie drżał, ale wewnątrz mój wilk był niespokojny.
– To ja, Riley – kontynuowałam. – Nienawidziłaś mnie na tyle mocno, żeby rozpoznać mój głos, prawda?
Nie odpo






