W głosie Carmen zabrzmiała figlarna nuta, gdy spojrzała na Riley. – Od teraz, kiedy tylko nie będę miała zajęć, będę cię odwiedzać, dobrze?
Wyglądała jak beztroska, psotna dziewczyna, a jednak w jej oczach mignęło coś głębszego – troska, chęć ochrony i niewypowiedziana przysięga. Chciała tylko widzieć, jak Riley się uśmiecha.
Wyraz twarzy Riley złagodniał, jakby mówiła do dziecka, które uwielbiała






