Z perspektywy Riley
Nie spojrzałam na nią, kiedy weszła do środka. Nie musiałam. Czułam zmianę jej energii w chwili, gdy przekroczyła próg – zawahana, nerwowa, spowita desperacją, którą próbowała ukryć za matczynym poczuciem winy.
Na początku milczała, może licząc na to, że zmięknę. Tak się nie stało.
Zanim zdążyła usiąść obok mnie, wskazałam na krzesło po drugiej stronie sali.
„Usiądź tam”.
Zamro






