Z perspektywy narratora
Tego ranka Scarlett zeszła na dół po umyciu się, tylko po to, by zastać jadalnię w niesamowitej ciszy.
Stół do śniadania był już nakryty – parujące wędliny, ciepły chleb i świeżo nalana herbata z czerwonych pomarańczy – ale Alfy Alarica, Luny Zary i Kaela nigdzie nie było.
Brwi Scarlett lekko się ściągnęły. Odwróciła się do stojącej w pobliżu służącej. „Gdzie jest mój ojcie






