Perspektywa Dylana.
Gapiłam się na wkrótce mającego zostać betą dystryktu i marszczyłam brwi. Nie byłam w stanie go przejrzeć, wiedziałam jednak z całą pewnością, że o mnie nie dało się powiedzieć tego samego. Wyraz mojej twarzy zdradzał wszystko. Powoli uniósł dłoń i wyciągnął ją przed siebie, niemo prosząc o uścisk dłoni.
– Dziękuję. – Brzmiał niezwykle szczerze, więc niepewnie chwyciłam jego






