"Mmm... mmm..." szarpała się Veronica McCarthy.
Kawiarniany obrus nie należał do najczystszych; był rozkładany na blacie każdego dnia, a smak, jaki pozostawił w jej ustach, był daleki od przyjemnych.
"Policzę do trzech" – powiedział Blake MacNeil, wyjmując materiał z jej ust, a następnie chwytając ją za prawą rękę.
"Raz, dwa..."
Veronica McCarthy gorączkowo wyrzuciła z siebie: "Będę mówić!"
To był






