Ośmiu ochroniarzy rzuciło się naprzód i siłą usunęło Hatcherów, gdy tylko zobaczyli znak od Anthony'ego. Narzekali, wywlekając Hatcherów z rezydencji.
"Pan Anthony kazał wam wyjść. Głusi jesteście?"
"Dlaczego wszędzie robicie problemy? Co za utrapienie!"
Zamieszanie wywołane wkroczeniem Crawfordów wzbudziło zainteresowanie sąsiednich domów. Niektórzy udawali, że piją herbatę na balkonie, inni z kolei udawali, że wyprowadzają psa na spacer. Wszyscy oczekiwali, że Hatcherowie się skompromitują.
Richard i Paula byli czerwoni ze wstydu i złości. To jest nasz dom. Jak Crawfordowie śmią nas wyrzucać? Są tacy nierozsądni!
Hatcherowie byli przyzwyczajeni do prowadzenia luksusowego życia i nie potrafili tolerować takiego braku szacunku. Musieli jednak znosić to złe traktowanie, ponieważ mieli do czynienia z renomowaną rodziną Crawfordów. Musieli stanąć przy własnej bramie i czekać, aż Crawfordowie opuszczą ich dom.
Tymczasem Lilly kontynuowała zabawianie papugi, teraz gdy Hatcherowie nie byli już obecni, by ją rozpraszać. "Chodź, Polly! Spójrz na to!" Podniosła dłoń i ukazała połówkę jabłka. Ukryła jabłko, które Gilbert obrał przed wyjściem ze szpitala tego ranka.
Polly zaczęła kręcić się na gałęzi, jakby oceniała Crawfordów stojących w oddali. Hugh trzymał z powagą swoją laskę, choć w jego oczach błyskał niepokój. Gilbert również martwił się zaistniałą sytuacją. Żałował, że nie ma skrzydeł, by móc po prostu chwycić papugę. Współczuł Lilly, która musiała trzymać ręce w górze aż do bólu.
"Tu jest trochę pysznego ziarna. Chcesz trochę?" - Gilbertowi udało się znaleźć trochę karmy dla papug i trzymał ją na dłoni.
Lilly pokiwała gorliwie głową i powiedziała: "Wujek Gilbert to dobry człowiek. Zejdź, żebyśmy mogli już iść, Polly."
Crawfordowie obserwowali bliską interakcję Gilberta i Lilly z zazdrością. Nie mieli pojęcia, kiedy ta dwójka stała się sobie tak bliska.
Nagle Polly odleciała od drzewa i wylądowała na głowie Gilberta. Crawfordowie z niedowierzaniem spojrzeli na Lilly, która chichotała na ten zabawny widok. Odkąd ją poznali, mówiła bez wyrazu i zachowywała się jak robot pozbawiony emocji. Podczas jej dziesięciodniowego pobytu w szpitalu pozostawała bez wyrazu twarzy i była ostrożna.
Oczy Hugh zaszły łzami; uważał, że starość uczyniła go bardziej emocjonalnym, i często łapał się na niekontrolowanym szlochaniu.
"Drań! Drań!" - krakła Polly, z zachwytem machając skrzydłami. Zdawała się być arogancka, że udało jej się rozśmieszyć Lilly.
Lilly nie mogła powstrzymać się od kolejnego chichotu. Następnie poprawiła Polly z poważną miną: "To wujek Gilbert, a nie Drań!"
"Gilby! Gilby!" - skrzeknęła Polly.
Usta Gilberta drgnęły, miał ochotę rozerwać ptaka na strzępy. Chociaż uważał, że posiadanie kolorowej papugi na głowie jest absurdalne, nie był zdenerwowany, widząc, jak bardzo szczęśliwa była Lilly. Otworzył dłoń, by pokazać karmę dla ptaków, a podczas gdy papuga skupiła się na jedzeniu, złapał ją za nogi.
Ptak zaskrzeczał: "Ratunku! Ratunku! Nie jedz mnie! Nie jedz mnie!"
Wszyscy byli zirytowani zachowaniem papugi. W końcu udało im się zapiąć ją na smycz i opuścić rezydencję Hatcherów.
Lilly pogłaskała papugę i szepnęła jej do ucha: "Nie martw się, to tylko smycz. Świetnie w niej wyglądasz, Polly! Zdejmę ci ją, jak tylko dotrzemy do domu."
Hugh oparł się na lasce i zmierzył wzrokiem rezydencję. To tutaj mieszkała moja cenna córka, zanim zmarła. Zastanawiam się, czy dobrze ją karmili. Czy dobrze sypiała? Czy ktoś się nią opiekował, gdy była chora? Czy często bawiła się na podwórku? Czy często wyglądała przez okno, by popatrzeć na drzewa?
Serce starszego mężczyzny bolało na myśl o Jean; bracia Crawford poczuli ukłucie smutku, widząc ojca w tak żałosnym stanie.
Hatcherowie podeszli do Crawfordów, gdy ci wychodzili z rezydencji. Postanowili spróbować szczęścia z Lilly, skoro dorośli ich ignorowali.
Richard pochwalił: "Nasi powinowaci są naprawdę wspaniali. Udało im się złapać papugę!" Stephen dodał: "Czy Lilly lubi papugi? Obiecuję, że kupię ci o wiele więcej papug w przyszłości, dobrze?"
Mała dziewczynka spuściła głowę, by uniknąć fałszywego uśmiechu ojca. Mocno przytuliła swojego królika i papugę, myśląc: Nie chcę wielu papug. Wszystko, czego pragnęłam odkąd zmarła mamusia, to uścisk tatusia. Ale zamiast okazać mi troskę, jedyne co robił, to bił mnie i na mnie krzyczał. Myślałam, że tatuś pobije mnie na śmierć tamtego dnia. Zawsze wierzyłam w słowa babci, że jestem pechową dziewczynką, której nikt nie kocha. Jednak podczas mojego pobytu w szpitalu, mój dziadek i wujkowie byli dla mnie niezwykle dobrzy. Rozmawiali ze mną i mówili, że to nie moja wina. Ja... ja już nie chcę tatusia.
Lilly nie wiedziała, czy to źle mieć takie negatywne myśli. Zebrała się jednak na odwagę i powiedziała: "Nie! Nie chcę, żebyś kupował mi papugi. Już cię nie chcę."
Stephen był oszołomiony nagłym wybuchem córki. Richard i Paula również byli zdumieni decyzją Lilly o odwróceniu się od nich; myśleli, że dała się przekupić bogactwem Crawfordów.
Stephen zmarszczył brwi i ryknął: "Lilly Hatcher!" Chociaż wiedział, że jego córka jest uparta i poddaje się tylko po biciu, starał się unikać kar cielesnych przy Crawfordach.
Paula westchnęła z dezaprobatą i powiedziała: "Nawet jeśli twój ojciec bywa dla ciebie trochę surowy, nie powinnaś mówić takich pozbawionych szacunku słów! Każde dziecko potrzebuje ojca."
Richard próbował zmienić temat, sugerując: "Co za ignoranckie dziecko! Może zjemy lunch, nasi drodzy powinowaci? Moglibyśmy poświęcić trochę czasu, żeby lepiej się poznać."
"Zgadza się! Tak rzadko się spotykamy. Jean prawie w ogóle o was nie mówiła" - dodał radośnie Stephen.
Hatcherowie na zmianę podlizywali się i podkreślali swoje bliskie relacje z Crawfordami.
Edward nie mógł dłużej zapanować nad gniewem, słysząc, jak Stephen wspomina Jean i to, jakim był dobrym mężem. Strzelił kostkami, chwycił mężczyznę za szyję i mocno uderzył nim o bramę rezydencji.
Krzyknął: "Skończyłeś z tymi bzdurami? Nie jesteście godni być naszymi krewnymi! Przestańcie z tymi nonsensami."
Siła uderzenia o metalowe ogrodzenie sprawiła, że głowa Stephena zaczęła obficie krwawić.
"Poczekamy w samochodzie." Gilbert wziął Lilly na ręce i odszedł bez oglądania się za siebie.
Rodzina Crawfordów nie potępiła działań Edwarda. Gdyby nie to, że musieli skupić się na Lilly i jej papudze, sami by zainterweniowali.
Stephen był zszokowany nagłym atakiem. Uważał na słowa i nie wiedział, kiedy obraził tego mężczyznę.
"Przestań!"
Bum!
"Proszę, przestań!"
Bum! Bum!
Richard i Paula z przerażeniem patrzyli, jak ich syn jest brutalnie bity. Było jasne, że ktoś taki jak Edward, inżynier architektury, nie przejmował się swoim zachowaniem. Wielokrotnie chwytał głowę Stephena i uderzał nią o mur.
Paula krzyknęła: "Przestań! Porozmawiajmy jak cywilizowani ludzie. Jesteśmy rodziną!"
"Proszę się uspokoić, Edwardzie" - nalegał Richard.
Edward spojrzał ze złością na starsze małżeństwo i zagroził: "Zazwyczaj nie biję kobiet ani starszych osób, ale mogę to zrobić, jeśli sytuacja będzie tego wymagać. Nie wińcie mnie za okrucieństwo, jeśli odważycie się odezwać choć jednym słowem."
Splunął na ziemię i zebrał siły, by raz jeszcze uderzyć głową Stephena o mur. Następnie kopnął ofiarę w jej najbardziej czułe miejsce, powodując ogromny ból.
Wielu sąsiadów zebrało się, by być świadkami tego zamieszania, gdy usłyszeli głośne krzyki Stephena niosące się po osiedlu. W końcu Edward wyrównał rachunki. Jak śmiałeś zdradzić moją siostrę. Będziesz cierpiał do końca życia. Już nigdy nie będziesz miał dzieci.
Widząc udrękę swojego syna, starsze małżeństwo ogarnął strach. Odważyli się wybuchnąć płaczem dopiero wtedy, gdy Crawfordowie odjechali.
"Czy oni postradali zmysły? Jak mogą być tak okrutni!" - wrzasnęła Paula.
Richard również był zaskoczony, ponieważ nigdy wcześniej nie spotkał tak irracjonalnego człowieka jak Edward. Powiedział: "Przestań płakać. Pospieszmy się do szpitala."
Paula natychmiast wyciągnęła telefon, by zadzwonić po karetkę. Ku jej konsternacji, jej linia telefoniczna została odłączona z powodu opóźnień w płaceniu rachunków.
Hatcherowie mogli tylko patrzeć, jak Stephen cierpi, ponieważ nie mieli pieniędzy na wizytę u lekarza.






