Wszystko wydarzyło się tak szybko, że Hatcherowie nie mieli czasu zareagować.
Zanim Stephen wybiegł na zewnątrz, zdążył jedynie dostrzec Anthony'ego, który wsiadał do swojego samochodu, szykując się do odjazdu. Przegapił jednak moment, w którym Gilbert otrzepał Lilly ze śniegu i wziął ją na ręce z miejsca, w którym klęczała pod bramą.
"O mój Boże! To pan Anthony Crawford!" Stephen przykleił do twarzy promienny uśmiech i radośnie powitał mężczyznę. "Co pana do nas sprowadza? To zaszczyt gościć pana w naszych skromnych progach!"
W międzyczasie Richard, Paula i kilkoro służących Hatcherów wybiegli, by dołączyć do Stephena, a ich twarze pełne były powitalnych uśmiechów.
Kiedy zobaczyli surowy i powściągliwy wyraz twarzy Anthony'ego, stali się jeszcze bardziej przymilni i służalczy.
Anthony Crawford był obecnym głową biznesowego imperium rodziny Crawfordów i dyrektorem generalnym Crawford Holdings!
Rodzina Crawfordów była jedną z czterech wpływowych rodzin w Clodston; wszyscy chcieli zyskać ich przychylność.
Prawdziwie arystokratyczna rodzina, taka jak Crawfordowie, z dziedziczną fortuną i głębokimi powiązaniami w Clodston, była rzadkością. Crawfordowie byli nieuchwytni i tajemniczy; woleli unikać światła jupiterów. Jedyną rzeczą, jakiej ktokolwiek w Clodston mógł być pewien, było to, że Crawfordowie mieli ośmiu synów, ale mało kto miał okazję zobaczyć ich na własne oczy.
Anthony od czasu do czasu pojawiał się na pierwszych stronach gazet finansowych, i dlatego Hatcherowie go rozpoznali.
"Panie Crawford, proszę, niech pan wejdzie! Na zewnątrz jest przeraźliwie zimno. Będzie nam niezmiernie miło, jeśli zostanie pan na chwilę, pomimo naszego skromnego otoczenia" – powiedział entuzjastycznie Richard.
"Tak, proszę wejść i napić się czegoś gorącego!" – wtrącił Stephen, uśmiechając się.
Teraz, gdy znaleźli się w obecności tak wybitnej osoby, wszyscy Hatcherowie nie mogli powstrzymać się przed próbami przypodobania się mu.
Ador Hatcher Corporation znalazło się w tragicznej sytuacji; dla rodziny Hatcherów była to prawdziwa katastrofa.
Jednak wystarczyło tylko jedno słowo od Anthony'ego, aby odbudować ich podupadającą fortunę!
Jeśli szczęście by im dopisało, mogliby nawet stać się jedną z dziesięciu najbardziej wpływowych rodzin w Clodston...
Twarz Anthony'ego pozostała pozbawiona wyrazu, gdy badał Stephena wnikliwym spojrzeniem.
Czy to był ojciec Lilly?
Wciąż z kamienną twarzą, Anthony chłodno i enigmatycznie odrzucił propozycję Richarda. "Dobra robota, panie Hatcher."
Bez słowa wsiadł do samochodu i odjechał.
Hatcherowie stali tam, zdezorientowani i oszołomieni, patrząc, jak odjeżdża.
Paula jako pierwsza przerwała ciszę. "Pan Crawford powiedział »dobra robota«... Czy to znaczy, że zamierza nam pomóc?"
Richard zmarszczył brwi. "Sądząc po jego wyrazie twarzy, nie sądzę, by miał to być komplement."
Stephen rozkazał służbie wyjaśnić, co wydarzyło się wcześniej.
Opowiedzieli, jak Crawfordowie zjawili się w Rezydencji Hatcherów i zabrali Lilly, a także jak mężczyzna w czerni otulił ją swoim płaszczem i kołysał w ramionach. Przedstawił się jako jej wujek...
Kiedy Stephen to usłyszał, był wstrząśnięty. Nagle wszystko stało się przerażająco jasne.
Powszechnie wiadomo było, że Crawfordowie mają ośmiu synów i jedną córkę. Jednak zdrowie córki było wątłe i nigdy nie pojawiała się publicznie.
Czy to oznaczało, że kobieta, którą uratował cztery lata temu, była jedyną, cenną córką z rodziny Crawfordów?!
Reszta rodziny Hatcherów poczuła, jak serca zamierają im w piersiach. Jakże żałowali swoich czynów!
Usta Pauli drżały. "Więc Jean była córką Crawfordów... musimy pojechać i odzyskać Lilly..."
Nigdy nie zmusiliby Lilly do klęczenia na śniegu, gdyby tylko wiedzieli!
Właściwie traktowaliby ją jak boginię i czcili ziemię, po której stąpała!
Stephen również żałował swoich działań; kiedy przypomniał sobie, jak surowo ukarał Lilly, poczuł niepokój.
Ze złością warknął: "Jak niby mamy ją odzyskać? Myślicie, że możemy po prostu tam wejść i tak o ją zabrać?"
Richard zmarszczył brwi tak mocno, że przypominały wysuszoną śliwkę. Po długiej chwili namysłu powiedział: "Cóż, bez względu na wszystko, nadal jesteśmy krewnymi Lilly. Bądź co bądź jesteśmy jej dziadkami! Crawfordowie nie mogą temu zaprzeczyć, bez względu na to, jak bardzo są źli. Z drugiej strony, to Lilly spowodowała poronienie Debbie, to jest fakt..."
Wszystko, co chcieli osiągnąć, to nauczyć Lilly, aby nie była nieodpowiedzialnym, małym kłamczuchem!
Niestety, Stephen pozwolił, by emocje wzięły górę i ukaral ją surowiej, niż powinien...
Hatcherowie byli pewni, że uda im się wyjaśnić wszelkie nieporozumienia z Crawfordami. Musieli tylko przedstawić satysfakcjonujące wyjaśnienie zaistniałej sytuacji. Kiedy to zostanie załatwione, mogliby oczekiwać przyszłości pełnej bogactwa i prestiżu...
...
Zamiast wracać do Clodston po uratowaniu Lilly, Crawfordowie udali się prosto do najbliższego szpitala.
Wcześniej pusty apartament VIP w najlepszym szpitalu w South Town tętnił teraz gorączkową aktywnością.
Nikt nie śmiał podnosić głosu. Atmosfera była niezwykle napięta, przerywana jedynie dźwiękami pikającej aparatury medycznej oraz pośpiesznymi krokami lekarzy i pielęgniarek.
Hugh Crawford przechadzał się tam i z powrotem z pomocą swojej laski. "Dlaczego wciąż tam są?" – mruczał z niepokojem.
Anthony spojrzał na zegarek, a potem delikatnie rzekł do ojca: "Tato, powinieneś usiąść."
Lilly natychmiast po przyjeździe do szpitala została zabrana na oddział ratunkowy. Gilbert wszedł tam z nią i żadne z nich jeszcze stamtąd nie wyszło.
W sali przyjęć Gilbert drżącymi rękami badał posiniaczone ciało Lilly.
Złamania kości były najgorszym z możliwych powikłań przy tak poważnych odmrożeniach. Bardziej szczegółowe badanie ujawniło, że Lilly została dotkliwie pobita; jej ramiona, żebra i golenie były połamane.
Na całym jej ciele znajdowały się liczne obszary odmrożeń. Niektóre z nich były tak rozległe, że będą wymagały interwencji chirurgicznej.
Lilly miała zaledwie trzy czy cztery latka, a została poddana takim torturom...
Gorące łzy zaszkliły się w oczach Gilberta. Pochylając się, wyszeptał: "Lilly, tu twój wujek Gilbert. Słyszysz mnie? Jeśli możesz, proszę, trzymaj się. Przejdziesz przez to, obiecuję..."
Oczy Lilly były mocno zaciśnięte, ale miała najdziwniejsze wrażenie, że jej ciało ogarnia lekkość i ciepło. To był pierwszy raz, kiedy czuła się tak komfortowo.
Wszędzie było bardzo cicho, z wyjątkiem głosu przy jej uchu, który nieustannie mruczał: "Lilly... kochanie... mały Tulipanku... Widzisz mnie? Słyszysz mnie?"
Kim była ta tajemnicza osoba?
Lilly bardzo się starała otworzyć oczy, ale nie potrafiła tego zrobić.
Chciała odpowiedzieć, że też słyszy tę mówiącą do niej osobę, ale bez względu na to, jak bardzo się starała, nie mogła z siebie wydobyć ani dźwięku.
...
Trzy godziny zabiegów chirurgicznych zajęło, zanim Lilly znalazła się poza niebezpieczeństwem, co wszyscy lekarze uznali za cud!
Mała dziewczynka została przewieziona do sali szpitalnej z rurkami kroplówek podłączonymi do jej ciała.
Twarz Gilberta była pozbawiona wyrazu, gdy wręczał Anthony'emu raport z badań Lilly. Kiedy Crawfordowie go przeczytali, wpadli we wściekłość.
Hugh zawarczał z gniewem: "Ci Hatcherowie to dopiero szanowane towarzystwo! Mieli czelność skrzywdzić trzyipółletnie dziecko!"
Anthony zdążył już sprawdzić przeszłość rodziny Hatcherów. Lodowatym głosem odpowiedział: "Produkty firmy Hatcherów są podejrzewane o bycie kontrabandą. Ich firma znajduje się w beznadziejnej sytuacji. Ostatnio starali się znaleźć z nami jakieś powiązania, abyśmy im pomogli."
Hugh zaśmiał się pogardliwie. "Pomogli im? Powinni uważać się za szczęściarzy, jeśli ich doszczętnie nie zniszczę!"
Starszy pan był tak rozwścieczony, że najchętniej rozerwałby całą rodzinę Hatcherów na strzępy w tamtej chwili.
"Nie martw się, tato" – uspokoił go Anthony. "Długo już nie pociągną."
Hugh przygryzł dolną wargę i zamilkł. Po chwili wymamrotał: "A co z Jean... co się z nią stało...?"
Anthony milczał i nie powiedział nic.
Clodston i South Town dzieliło około 1200 mil.
Cztery lata temu Jean jakimś cudem wylądowała w South Town, ciężko chora i pozbawiona pamięci. Stephen znalazł ją i zabrał do swojego domu.
O mało nie zmarła podczas wydawania na świat Lilly, ale cudem wyzdrowiała i zdołała przetrwać jeszcze dwa lata, zanim poddała się chorobie, zostawiając Lilly samą na świecie.
Ukochana siostra braci Crawfordów odeszła po cichu w odległym miasteczku, bez żadnego uznania jej statusu ani nawet wzmianki o jej imieniu...
Pięści Anthony'ego zacisnęły się mocno, gdy jego gniew narastał; jego twarz stała się jeszcze bardziej kamienna.
Hugh nie miał odwagi pytać dalej; bał się, że nie poradziłby sobie z prawdą.
Gilbert zapytał: "Dlaczego tak skrzywdzili Lilly?"
Anthony odpowiedział mrożącym krew w żyłach głosem: "Żona Stephena Hatchera, Debbie, spadła ze schodów i poroniła. Stephen uznał, że to Lilly ją popchnęła."
Pozostali Crawfordowie nie mogli powstrzymać grymasu złości na te słowa.
Podczas gdy trwała ta dyskusja, Hatcherowie w końcu zlokalizowali Lilly w szpitalu.
Asystent Anthony'ego wszedł pospiesznie do pokoju i powiedział cichym głosem: "Panie Anthony, Hatcherowie tu są. Chcą zobaczyć swoją wnuczkę..."
Anthony wydał z siebie pogardliwy śmiech, po czym wydał polecenie: "Wyłączcie ogrzewanie na tym piętrze i otwórzcie okna. Niech czekają."
**
Stephen, Richard i Paula bardzo długo czekali na zewnątrz, na korytarzu najwyższego piętra.
Apartamenty VIP na tym poziomie znajdowały się za drzwiami z kontrolą dostępu, więc Hatcherowie nie mogli wejść do środka.
Asystent Anthony'ego pojawił się wcześniej, prosząc ich o chwilę cierpliwości, a następnie zniknął. Od tamtej pory Hatcherowie go nie widzieli.
Paula narzekała: "Dlaczego nie chcą nas wpuścić? Przecież Lilly to nasza wnuczka! Dlaczego każą nam tu czekać na zewnątrz?"
Stephen warknął: "Po prostu bądź cierpliwa!"
Nieumyślnie zbił Lilly mocniej, niż zamierzał, więc było zrozumiałe, że Crawfordowie mogą być wściekli.
Jednak Hatcherowie wkrótce zdali sobie sprawę, że coś jest nie tak. Korytarz gwałtownie się ochładzał. Co więcej, ich poczekalnia znajdowała się obok okien, a mroźny zimowy wiatr wdzierał się do środka, powodując, że kulili się w sobie i trzęśli z zimna!
"Ta pogoda jest okropna! Nikt nie może czekać w takich warunkach!" Paula, która przez całe życie była rozpieszczana i chroniona, nie mogła tego dłużej znieść.
"Stephen, powinieneś kogoś znaleźć i zapytać, co się dzieje!" zgodził się Richard z marsowym obliczem.
Gdyby Crawfordowie byli po prostu źli i celowo kazali Hatcherom chwilę poczekać, byłoby to do zrozumienia. Jednak minęło już pół godziny, co było stanowczo zbyt długim czasem oczekiwania.
Nikt nie był w stanie znieść czekania na takim mrozie.






