Hugh i bracia Crawford stali wokół łóżka Lilly, przepełnieni smutkiem, będąc świadkami tego, jak mała dziewczynka płacze przez sen za swoją matką.
Nie wiedzieli, że ktoś jeszcze, Pablo, był tam razem z Lilly. Pablo delikatnie dotknął jej czoła i czerwonej nici na nadgarstku.
W jednej chwili twarz Lilly pojaśniała drobnym uśmiechem.
"Hej, w ten sposób spłaciłem już swój dług wobec twojej matki..."
...
Samolot wylądował na Międzynarodowym Lotnisku Clodston.
Hugh wymienił z Gilbertem znaczące spojrzenie, gdy zauważył, że Lilly wciąż śpi. Gilbert ostrożnie wziął ją na ręce i przygotował się do wyjścia, zachowując zgarbioną postawę, by jej nie obudzić.
Papuga zachwiała się i krzyknęła: "Porywacz! Porywacz!"
Oczy Lilly natychmiast się otworzyły.
Crawfordom zabrakło słów.
Stali w milczeniu, a ich wzrok był utkwiony w pięknej papudze o żywych, zielonych piórach.
W końcu zrozumieli, dlaczego nauczyła się zwrotu "potrawka z ptaka".
Lilly zamrugała zaspanymi oczami, jej włosy były lekko potargane, a w ramionach ściskała małego pluszowego królika. Wyglądała niesamowicie uroczo.
Najsilniejsza więź łączyła Gilberta z Jean. Widok Lilly w tym stanie przypomniał mu Jean z czasów, gdy była dzieckiem.
Poruszyło to najczulsze struny w jego sercu. Objął Lilly, czule mierzwiąc jej włosy, i powiedział: "Skarbie, dotarliśmy do Clodston. Wracamy teraz do domu."
Lilly, wciąż oszołomiona, skinęła bez słowa głową.
Samochody Crawfordów czekały już przed lotniskiem, a cztery równo zaparkowane, przedłużane Rolls-Royce'y przyciągały uwagę przechodniów.
"O mój Boże! Róbcie zdjęcia, szybko!"
"Kogo odbiera ten samochód? Co za wspaniały pokaz!"
Ośmiu wysokich mężczyzn, na czele ze starszym panem, wyłoniło się w otoczeniu podekscytowanego tłumu.
Jeden z mężczyzn trzymał na rękach małe dziecko. Dziewczynka w białej sukni księżniczki ściskała małego pluszowego królika.
Na ramieniu mężczyzny stojącego obok niej siedziała zielona papuga.
Papuga śpiewała głośno: "O-o. Nie mogłem się powstrzymać; znów jestem pod twoim domem, znów!"
Wszyscy zamilkli.
Coś wydawało się... trochę nie tak!
Twarze ośmiu mężczyzn spochmurniały, gdy szybko wsiedli do długiego, luksusowego samochodu, który powoli odjechał spod lotniska, wioząc ze sobą uroczą małą dziewczynkę.
"Wow! Kim jest ta urocza księżniczka?"
"Ale jestem zazdrosny! Ja też jestem człowiekiem, tak jak ona. Jakie ona miała szczęście, że reinkarnowała się w tak bogatej rodzinie?"
Robiąc zdjęcia swoim telefonem, kobieta, która wyglądała na celebrytkę internetową, wykrzyknęła: "Fani! Tyle się dzisiaj dowiedzieliśmy! Cztery przedłużane Rolls-Royce'y! Macie pojęcie, ile kosztuje jeden taki samochód? Co najmniej osiem milionów dolarów! Co to za rodzina..."
Lilly opierała się o szybę luksusowego samochodu, a jej wzrok utkwiony był w drapaczach chmur za oknem.
Jej ojciec przywiózł ją tu wcześniej, kiedy to miejsce nazywało się jeszcze South Town. Było tu wiele wysokich budynków, ale żaden nie był tak wysoki jak drapacze chmur przed nią.
"Wujku Gilbercie, czy to zamek księżniczki, w którym mieszkała Mamusia?" - zapytała Lilly, odwracając głowę i przysuwając się bliżej Gilberta.
Gilbert rozczulił się, kiwając głową i odpowiadając: "Tak, to zamek księżniczki twojej Mamusi."
Kiedyś chcieli kupić wyspę i zbudować prywatny zamek dla swojej ukochanej siostry.
Jednak te możliwości przepadły.
Jednakże...
Gilbert wpatrywał się w Lilly przez dłuższą chwilę, a ból w jego sercu zaczął ustępować.
Samochód wkrótce dotarł do Rezydencji Crawfordów.
Rezydencja ta znajdowała się w malowniczej okolicy jeziora w centrum miasta, w otoczeniu pięknych krajobrazów, wtulona w spokojne sąsiedztwo.
Lilly, wciąż będąca trzyipółletnim dzieckiem, bez względu na to jak mądra była, nie mogła powstrzymać szoku malującego się na jej małej twarzy, gdy patrzyła na rezydencję przed nią.
Czy to tu dorastała Mamusia?
Rozległy trawnik był ozdobiony licznymi kwiatami. Czy byłaby w stanie dojrzeć swoją matkę, gdyby pobiegła najszybciej jak potrafi przez trawnik?
Dwa rzędy służących stały po obu stronach rezydencji, uśmiechając się. "Panienko, witamy w domu!"
Hugh i Anthony szli na przodzie, rozmawiając cicho.
"Od teraz Lilly będzie najcenniejszą dziewczynką w rodzinie Crawfordów i będzie nosić nasze nazwisko, Crawford."
"W porządku" - przytaknął Anthony.
Hugh z troską zapytał: "Jakie dziewczęce imię pasowałoby do rodziny Crawfordów?"
Musimy natychmiast wymyślić imię dla naszej Kruszynki.
**
W porównaniu do tego, jak traktowano Lilly, rodzina Hatcherów znalazła się w beznadziejnym położeniu!
Rodzina Hatcherów zbankrutowała wraz z ich innymi spółkami giełdowymi. Niemniej jednak, szefowi wciąż zostało trochę gotówki, którą mógłby przeznaczyć na dom czy coś w tym rodzaju.
Cały majątek rodziny Hatcherów został zajęty. Ich konta bankowe zamrożono, a oni sami zostali zmuszeni do spania pod wiaduktem.
Życie pod wiaduktem było dla Hatcherów znośne, ale nie potrafili zrozumieć, dlaczego ciągle byli bici. Zawsze ktoś przychodził i ich przeganiał, albo atakował.
Po trzech dniach i nocach marszu jak żebracy, w końcu dotarli z powrotem do swojego rodzinnego miasteczka na prowincji...
Stephen, cierpiący z powodu poważnych ran, dowlókł się z powrotem. Zaledwie trzymał się przy życiu i wierzył, że został mu już tylko jeden oddech.
Po powrocie do swojego zrujnowanego rodzinnego miasteczka zastał dom w rozsypce. Kiedyś gardził wiejskim życiem i nie miał ochoty naprawiać starego domu. Teraz nie mógł obwiniać nikogo oprócz siebie.
Stephen leżał tam, trawiony przez rozpacz. Im więcej o tym myślał, tym bardziej żałował swoich wyborów, a im bardziej żałował, tym bardziej stawał się rozgoryczony. Ale nic nie mógł na to poradzić!
Stephen z trudem godził się z tym, jak nisko upadł, zwłaszcza teraz, gdy był niepełnosprawny. Różnica stała się zbyt wielka, dręczyło go to do granic obłędu.
"Stephen, wstawaj i zjedz trochę zupy..." - podeszła do niego Debbie z miską zupy jajecznej, a jej oczy lekko zamigotały.
Dodała łyżkę trutki na szczury do tej miski...
Stephen spojrzał na rzadką zupę. Gdy zauważył, że pływają w niej tylko nędzne ścinki jajka, ze złością rzucił miską.
"Co to do cholery jest? Zamierzasz karmić mnie tylko tym...?"
Skrzywił się z bólu, gdy w połowie zdania pociągnął za swoją ranę.
Debbie opuściła głowę, ocierając łzy, sprawiając wrażenie żałosnej.
Z salonu krzyknęła Paula: "Debbie, pospiesz się i zacznij gotować! Masz zamiar zagłodzić nas wszystkich na śmierć?!"
Twarz Debbie zrzedła. Nie była ich służącą, ale zawsze traktowali ją tak, jakby nią była!
Nie mogła jednak nic na to poradzić!
Kiedy żyła jako bezdomna pod mostem, wielokrotnie próbowała uwodzić bogatych mężczyzn, ale z jakiegoś powodu ich żony zawsze ją łapały. Chwytały ją za włosy i znęcały się nad nią fizycznie.
Jej jedynymi umiejętnościami było zabawianie mężczyzn, spanie z nimi i manipulowanie nimi. Jednak zawsze kończyła z niczym, co sprawiało jej ogromny ból, ponieważ Debbie znała tylko tę jedną "umiejętność".
Gdyby miała dokąd pójść, nigdy nie skończyłaby w tym ruderowatym miejscu z Hatcherami...
W tym momencie Paula, przeglądając popularne tematy na TikToku, przypadkiem natknęła się na to...
"O mój Boże! Tyle się dzisiaj dowiedzieliśmy! Cztery przedłużane Rolls-Royce'y! Macie pojęcie, ile kosztują te samochody? Co najmniej osiem milionów dolarów!"
"Zastanawiam się, jaka szczęśliwa księżniczka została odebrana tym samochodem. Jestem taka zazdrosna!"
Wideo pokazywało Lilly wnoszoną do samochodu!
Paula nagle poczuła ucisk w klatce piersiowej i z trudnością łapała oddech.
"To oburzające! Bawi się tak dobrze, że zapomniała o swoich dziadkach! Co za niewdzięczne dziecko! Zawsze byliśmy dla niej dobrzy, a ona tego nie docenia! To czarna owca w rodzinie..." - Paula nie mogła powstrzymać rozczarowania.
Debbie schowała się w kuchni i dyskretnie włączyła swój telefon, by zobaczyć, co się dzieje.
Było tam ośmiu wysokich, przystojnych mężczyzn, z których każdy nosił maskę i emanował autorytetem. Byli tam również ochroniarze, aby torować im drogę.
Jednak najbardziej uderzającą postacią była Lilly, niesiona tak, jakby była otoczona konstelacją gwiazd.
Debbie spojrzała na cztery luksusowe samochody, stając się coraz bardziej zazdrosna i pełna urazy.
Po dwuletniej walce niespodziewanie udało jej się zostać panią Hatcher, a teraz znalazła się w takiej sytuacji.
Kobieta, którą wzięła za żebraczkę, okazała się córką rodziny Crawfordów!
Gdyby tylko wiedziała, udawałaby najlepszą przyjaciółkę Jean...
Im więcej Debbie o tym myślała, tym bardziej żałowała, a im więcej nad tym rozmyślała, tym silniejsza stawała się jej niechęć. Nie rozumiała, co było tak zniewalającego w Lilly!
Wyciągnęła telefon i zaczęła wściekle pisać, prawie roztrzaskując ekran.
"Ukochana księżniczka rodziny Crawfordów ma podłe serce i z zazdrości zepchnęła swoją macochę ze schodów, doprowadzając do poronienia!"
"Mimo dwóch poważnych krwotoków, macosze udało się utrzymać przy życiu. Tymczasem winowajczyni wróciła do Clodston w wielkim stylu, przyjeżdżając czterema luksusowymi samochodami."
Debbie nie odważyła się przekazać tej wiadomości do głównych mediów, więc wysłała ją do różnych grup plotkarskich, wiedząc, że rozprzestrzeni się to z prędkością pożaru.
Właśnie w chwili, gdy udostępniła ten wpis, usłyszała z zewnątrz głos: "Policja już tu jest". Z przerażenia jej dłonie zaczęły drżeć, co spowodowało, że telefon upadł na podłogę!
Paula wpadła do kuchni i rzekła z niepokojem: "Szybko, policja przyjechała. Weź Stephena i natychmiast stąd uciekajcie!"
Debbie została zepchnięta do pokoju Stephena. Stephen wpadł w panikę. Gdy zobaczył, że Debbie rusza się zbyt wolno, uderzył ją w twarz i krzyknął: "Szybko! Pomóż mi wstać i idziemy!"
Debbie zniosła ból i pomogła Stephenowi uciec na tyły kuchni. Wszedł w błoto, krowie łajno i inne nieczystości, w ogóle się tym nie przejmując. Znalazł się w desperackiej sytuacji!
Po tym jak dowiedzieli się, że dom rodziny Hatcherów został zablokowany i uciekli w góry, oboje ukryli się na polach. Nawet mimo ciemności nie odważyli się wrócić.
W górach panował przeraźliwy chłód, a oboje trzęśli się z zimna...
Stephen spojrzał na Debbie, która stała tuż obok niego, i powiedział z przejęciem: "Jesteś wspaniała. Zawsze byłaś u mego boku..."
Debbie uśmiechnęła się z czułością.
Nie robiła tego ze szczerego uczucia; raczej myślała o własnej przyszłości.
Była już raz mężatką. Jeśli miałaby wżenić się w inną bogatą rodzinę, musiałaby posiadać cechy, które mogłyby konkurować z innymi.
Na przykład cechę bycia "czułą i lojalną, nigdy nie opuszczającą swojego byłego męża, nawet gdy zbankrutował". To było coś, do czego warto było dążyć.
To był prawdziwy powód, dla którego nie zostawiła Stephena!
Kobieta ceniąca uczucie i lojalność, ale źle traktowana przez męża, mogła wzbudzić litość i współczucie u innych mężczyzn...






