languageJęzyk

Rozdział 7 Powrót do posiadłości Hatcherów

Autor: Avelon Myst 4 kwi 2026

Debbie mocno ściskała zabawkowego królika Lilly. – Nie martwcie się, mamo, tato. Lilly zostawiła swojego królika w domu. Jestem pewna, że po niego wróci.

Tylko Debbie rozumiała znaczenie tej zabawki. Był to jedyny prezent, jaki Jean zostawiła córce. Z tego powodu Lilly każdego dnia troszczyła się o niego. Nawet gdy była źle traktowana, nie potrafiła się z nim rozstać. Debbie pamiętała, jak Lilly nie płakała pomimo ciągłego szczypania i krzyków. Ale kiedy chwyciła królika i odcięła mu ucho, dziewczynka natychmiast zalała się łzami.

– Jesteś pewna, że wróci? – Stephen ze sceptycyzmem spojrzał na zniszczoną zabawkę. Nie widział żadnej wartości w tym brudnym króliku.

Debbie uśmiechnęła się pewnie i rzekła: – Nie wiedziałeś, że to jej ulubiona zabawka, bo nie spędzałeś z nią zbyt wiele czasu, Stephenie. Ma on specjalne miejsce w jej sercu, ponieważ zostawiła go jej mama.

Paula zastanawiała się przez chwilę, po czym zgodziła się z analizą Debbie. Przypomniała sobie, jak Lilly zawsze wszędzie zabierała ze sobą królika, nawet do toalety.

– To wspaniale! Mam nadzieję, że wróci! – wykrzyknęła z podekscytowaniem Paula. Była pewna swoich umiejętności przekonania małej dziewczynki.

Oczy Debbie zamigotały, gdy pomyślała: "Lilly wróci po królika i po papugę. Nie jestem pewna, do kogo należy ta papuga, ale żyje w lesie za rezydencją Hatcherów. Nikt oprócz Lilly nie potrafi się do niej zbliżyć. Więc przyjedzie osobiście, by ją odebrać. Nie mogłaby poprosić o to nikogo innego".

– Właśnie przed chwilą zszyłam i wyczyściłam królika. Lilly będzie zachwycona, widząc go w dobrym stanie – podzieliła się Debbie.

Stephen przytulił żonę i powiedział radośnie: – Debbie, jesteś najlepsza! Jesteś taka dobra dla Lilly, mimo że sprawiła ci tyle bólu. Nie tylko jej wybaczyłaś, ale jeszcze naprawiłaś jej królika. Odwdzięczę ci się za twoją dobroć, kiedy Hatcherowie odzyskają dawną świetność.

Debbie oparła się o mężczyznę, udając wielką radość. – Pragnę ci pomóc, w czym tylko mogę, Stephenie.

– Szybko, posprzątajmy to miejsce! – Paula poinstruowała Debbie. Służba została zwolniona z rezydencji, gdy Hatcherowie zbankrutowali. Nie było już nikogo, komu można by wydawać polecenia, poza Debbie. Choć zrobiła to, o co ją poproszono, w oczach kobiety błysnęła nienawiść, gdy nikt nie patrzył.

Kilka czarnych maybachów zatrzymało się przed werandą rezydencji Hatcherów. Każdy byłby zaskoczony widokiem ośmiu czarujących młodych mężczyzn wysiadających z samochodów u boku potężnego Hugh Crawforda. A jednak całe to zamieszanie miało na celu odzyskanie zabawkowego królika.

Debbie z kolei wolała zostać na trzecim piętrze i obserwować wydarzenia z balkonu. Poczuła ukłucie zazdrości, widząc ośmiu braci Crawfordów, i zastanawiała się, jak zmieniłoby się jej życie, gdyby zdołała zdobyć serce jednego z nich.

Serce Debbie zabiło mocniej, gdy ujrzała mężczyznę ubranego w czarną jedwabną koszulę. Poprawił na nosie okulary w złotych oprawkach, omiatając wzrokiem otoczenie, z jedną ręką w kieszeni. Mężczyzną o tak pewnej siebie postawie był nie kto inny jak Jonas Crawford!

Debbie była wniebowzięta, widząc mężczyznę swoich marzeń. Jonas był jednym z najsłynniejszych aktorów w kraju. Po raz pierwszy widziała go z bliska. Zakryła usta, by stłumić pisk; serce biło jej jak oszalałe, a twarz poczerwieniała z ekscytacji.

Hatcherowie natychmiast pospieszyli do bramy, by powitać Crawfordów.

– Witajcie, moi powinowaci. Witaj, panie Anthony! – zawołał ciepło Stephen i wyciągnął dłoń na powitanie. Niestety, jego entuzjazm spotkał się z chłodną reakcją, gdyż Anthony tylko zaszczycił go przelotnym spojrzeniem i nie wyjął rąk z kieszeni.

– Czy to wasza pierwsza wizyta w South City? Zastanawiałem się, dlaczego dziś mamy tak wspaniałą pogodę. To musi być dlatego, że postanowiliście odwiedzić nasze miasto. Zapraszamy do środka! – powiedział radośnie Richard do Hugh.

– Pogoda rzeczywiście jest wspaniała. Na tyle zimna, by posłać moją wnuczkę do szpitala. Hatcherowie to doprawdy jedyny w swoim rodzaju ród – zasyczał w odpowiedzi Hugh.

Podczas gdy Richard wciąż próbował otrząsnąć się z zakłopotania, Paula zaśmiała się i rzekła: – Zabawny z pana człowiek, panie Crawford. Zawsze dobrze opiekowaliśmy się Lilly. Tamtego dnia po prostu wpadła w złość i pokłóciła się z Debbie. Jej ojciec postanowił dać jej nauczkę, żeby pamiętała o dobrych manierach. – Odwróciła się, by czule spojrzeć na Lilly. – Przytulisz się do babci? Nie widziałam cię od kilku dni. Tak bardzo za tobą tęskniłam! – Dziewczynka przygryzła dolną wargę i zacisnęła rączki na koszuli Gilberta.

– Nie uważasz, że to dziwny sposób uczenia manier? Doprowadziliście do tego, że moja wnuczka ma połamane kości, i zmusiliście ją, by klęczała w śniegu w piżamie – syknął Hugh.

Na twarzach Hatcherów malował się strach, jakby bali się nawet oddychać. Czuli, że spotkała ich sprawiedliwa kara, skoro teraz byli bankrutami, a Stephen został brutalnie pobity.

– Proszę, wejdźcie! W końcu Stephen to ojciec Lilly. Dziecko potrzebuje ojcowskiej obecności podczas dorastania. – Richard popchnął Hugh do domu, dostrzegając wagę utrzymania serdecznych relacji z powinowatymi.

Stephen zrozumiał sygnał starszego mężczyzny i dodał: – Zgadza się. Przepraszam, że cię skrzywdziłem, Lilly. Czy wybaczysz tatusiowi? Nie powinienem być tak surowy, nawet kiedy popełniłaś błąd. – Kiedy zbliżał się do Lilly, na jego twarzy malowało się poczucie winy i ból. Jednak ochroniarze powstrzymali go, zanim zdołał podejść bliżej.

Dziewczynka nie odrywała wzroku od Gilberta i odmawiała spojrzenia na Stephena. Ten pomyślał w irytacji: "Co z nią jest nie tak? Czy ona nie zdaje sobie sprawy, jak ważne dla rodziny Hatcherów jest to spotkanie? Dlaczego znowu urządza sceny?".

– Lilly – powiedział Stephen głębokim głosem. Zawsze wykonywała jego polecenia, gdy używał tego groźnego tonu. Na dźwięk znajomego głosu dziewczynka lekko zadrżała.

Uraza braci Crawfordów rosła, gdy obserwowali strach Lilly. Zbesztali się w duchu za to, że tamtego dnia okazali Stephenowi litość.

– Nie ma potrzeby o tym dłużej dyskutować. Przyszliśmy tylko po kilka rzeczy – odezwał się Gilbert.

Hugh mocniej ścisnął swoją laskę i powiedział chłodno: – Gdzie jest królik Lilly?

Paula skinęła głową. – Jest tutaj. Został jednak zniszczony, kiedy wyrzucono go w śnieg. Na szczęście ciocia Lilly podniosła go i naprawiła. Dlaczego wszyscy nie wejdziemy i nie usiądziemy!

Kilku mężczyzn w czerni wtargnęło do domu, gdy tylko Anthony uniósł dłoń. Pierwszym instynktem Stephena było zasłonięcie głowy w obawie przed kolejnym pobiciem. Spojrzał jednak niezgrabnie w górę, gdy zdał sobie sprawę, że to tylko mężczyźni wchodzący do domu.

– Boisz się? – rzucił mu wyzwanie Anthony. Tamten mężczyzna nie okazywał najmniejszego strachu, kiedy karał Lilly.

– To moja wina. To wszystko jest moją winą. Lilly, porozmawiamy w środku? – przekonywał Stephen.

Właśnie wtedy, gdy Gilbert miał zamiar odrzucić jego ofertę, Lilly pociągnęła go za rękaw i powiedziała: – Wujku Gilbercie... – Spojrzała ze smutkiem w stronę domu, myśląc o swojej papudze.

Hatcherowie byli zachwyceni jej reakcją, ponieważ zakładali, że już dawno się poddała. "To tylko mała dziewczynka, a to jest jej dom. Jak mogłaby wyrzec się ojca i odmówić powrotu?".

– Zapraszamy do środka. Witajcie w rezydencji Hatcherów! – powiedzieli z entuzjazmem Paula i Richard, podekscytowani możliwością ugoszczenia Crawfordów.

Anthony spojrzał na Lilly, zdezorientowany, dlaczego chciała wrócić do rezydencji Hatcherów. Ale niezależnie od przyczyny, miał zamiar w pełni poprzeć jej decyzję.

Chociaż rezydencja Hatcherów była dość duża i dobrze umeblowana, obrzydliwie bogaci Crawfordowie uznali ją za miejsce poniżej swoich standardów. Weszli do domu z wyrazem odrazy na twarzach, myśląc o tym, jak Lilly spędzała dni w tej zaniedbanej norze.

Ochroniarz przeszukał dom i zniósł wszystkie zabawki na parter. Lilly wyrwała się z ramion Gilberta i pobiegła, by podnieść z tej sterty najbardziej zabrudzonego królika.

"Przyszłam po ciebie, Króliczku. Nigdy cię nie porzucę". Lilly uśmiechnęła się, czule patrząc na swoją zabawkę. Oprócz zabawkowego królika, miała jeszcze jednego dobrego przyjaciela – papugę Polly.

Lilly ruszyła pędem w stronę podwórka na tyłach domu, ale zatrzymała się w połowie drogi i wróciła, by chwycić Gilberta za rękę.

Debbie ukryła się na podwórku, cierpliwie czekając na nadejście Lilly. Wiedziała, że dziewczynka zrobi wszystko, by znaleźć papugę, ponieważ ta bała się nieznajomych. Dlatego jedyne, czego potrzebowała, to by Lilly się pojawiła, żeby móc zrealizować swój plan...

Ustawienia czytania

Rozmiar czcionki

17px
Obecny rozmiar

Motyw

Wysokość linii

Grubość czcionki

Rozdział 7: Rozdział 7 Powrót do posiadłości Hatcherów - Porzucona na śniegu: Rozpieszczana przez moich ośmiu wujków miliarderów | StoriesNook