Josy
– Przepraszam, ciociu Josy. Conan, otwórz drzwi – mruczy pod nosem, po czym bierze mnie na ręce i wybiega z jadłodajni. Podobnie jak jego wujek, zachowuje się, jakbym była lekka jak piórko, ale gwarantuję wam, że wcale tak nie jest. Rosną we mnie cztery maluchy i wyglądam jak wieloryb, choć oni zdają się tego nie zauważać.
Próbuję zapytać Ivana o to, co się dzieje, ale decyduję się na kontakt






