languageJęzyk

Rozdział 5 Pliki

Autor: Aeliana Moreau 4 kwi 2026

Keir

"Keir, wracamy za pięć dni. Masz upewnić się, że granice są odpowiednio chronione, i oczekuję od ciebie raportu co wieczór i każdego ranka, czy to jasne?" – mówi nasz Alfa, a ja mówię mu, kto będzie składał mu raporty, ponieważ ja będę opiekował się moją Córką, to ona jest moim najwyższym priorytetem.

"Przekazałem Wojownikom ścisłe instrukcje i oni doskonale wiedzą, co należy zrobić w razie kłopotów; bez ich wiedzy na terytorium nie przedostanie się nawet mysz, Alfo." – odpowiadam i choć wyraźnie nie jest zachwycony na wieść o tym, że to ja zostanę z Lakotą, wstrzymuje się od komentarza.

Jace obejmuje Jane ramieniem, prowadząc ją w kierunku jednego z zaparkowanych aut, a ona rzuca mi spojrzenie z przebiegłym uśmiechem, zdającym się mówić: "Spójrz tylko na moje dzieło."

Szczerze pragnę, by ta dwójka nigdy nie doczekała się potomstwa, a by cała ta Wataha zaczęła powoli umierać wraz z ciągle rosnącą falą odchodzących członków.

Patrzę na ruszające i oddalające się z każdą sekundą samochody, i obserwuję, aż całkowicie nie znikną mi z oczu; dopiero wtedy udaję się na piętro Gammy.

Po drodze proszę jedną z Omeg o dostarczenie do nas na górę śniadania dla trzech osób, ponieważ wiem doskonale, że ani Lakota, ani ja, ani tym bardziej Lance nic jeszcze dzisiaj nie jedliśmy.

Wykorzystując telepatyczną więź, obiecuje mi, że od teraz zawsze będzie nam przynosić posiłki na piętro i każdorazowo osobiście wynosić naczynia, i będzie to robić aż do momentu, w którym z podróży nie wróci sam Alfa. "Dzięki temu, w razie, gdyby jednak postanowił ruszyć za wami w pogoń, będzie święcie przekonany, że wasza przewaga nie jest aż tak duża." – dodaje.

Wchodząc na nasze piętro, znajduję lekko uchylone drzwi, po czym z salonu wyłapuję odgłosy rozmowy między Lakotą a Lance'em. "Śniadanie będzie tu niebawem; zaraz wracam." – rzucam, ruszając w kierunku mojego pokoju, by wziąć szybki prysznic i założyć czyste ubrania. Do chwili, gdy pojawiam się ponownie w salonie, zdążyli przynieść śniadanie, więc siadam z napełnionym talerzem na fotelu.

"Lance, jutro w nocy Lakota i ja opuszczamy to terytorium. Doskonale wiemy, dokąd chcemy się udać, i mamy niezbędne ku temu środki, by móc wreszcie robić to, na co mamy tylko ochotę. Chcemy z Lakotą rozpłynąć się w powietrzu, by trzymać się z dala od innych Wilków i Likanów. Zwyczajnie przeżyć nasze życia w spokoju.

Lakota zdołała sama odgadnąć powód tego, co cię spotkało i chciałaby, żebyś wyruszył w tę drogę razem z nami, to znaczy, jeśli sam masz na to ochotę." – mówię mu tuż przed nabraniem jedzenia na widelec, dając mu jednocześnie chwilę do namysłu; żeby spokojnie to przetrawił i zdecydował, czy pragnie do nas dołączyć.

Żadne z nas nie odzywa się ani słowem, spokojnie konsumując przyniesione jedzenie. Z łatwością można by jednak wyczuć, że w międzyczasie sam Lance odbywa wewnętrzną naradę ze swoim Wilkiem; jestem mocno zaintrygowany, co też myśli o mojej ofercie każdy z nich z osobna. Od czasu do czasu na jego twarzy maluje się drobny uśmiech, pozwalając mi poniekąd odgadnąć odpowiedź, aczkolwiek poczekam z tym, aż wyzna mi to na głos.

"Gammo, obaj z Boltem naprawdę z wielką chęcią do ciebie i Lakoty dołączymy. Tu nic już na nas nie czeka, ani też nie pragniemy oglądać każdego dnia Jane." – w końcu pada z ust Lance'a zaraz po tym, gdy wszyscy upraliśmy się z resztkami na talerzach.

"W takim razie radzę ci, byś spakował swój plecak, pakując tam wszystko, co tylko pragniesz zabrać ze sobą w trasę. I mój tytuł zostaw w progu, w porządku?" – kwituję zwięźle.

Kątem oka dostrzegam osuwającą się i niemal całkowicie znikającą na kanapie Lakotę na dźwięk stukania do drzwi. Po jej zachowaniu niemal błyskawicznie orientuję się, że na korytarzu stanął Doktorek, co potwierdzam po chwili Lance'owi, wykorzystując do tego naszą więź, wyjaśniając, że cała ta szopka została spreparowana specjalnie na tę okoliczność.

Po uchyleniu drzwi, zapraszam zaraz Doktorka z powrotem do salonu z zamiarem kontroli stanu zdrowia Lakoty, w pełni uświadomiony, że tu z całą pewnością natknie się ponownie na słabą samicę Bez Wilka niczym jeszcze dzień wstecz.

"Gammo, potrwa jeszcze trochę nim zacznie znów nabierać sił i powróci z powrotem na nogi, lecz jestem całkowicie pewien, że powróci do pełni zdrowia po tak koszmarnym odrzuceniu. Wielka szkoda, że jakiś idiotyczny Likan nie docenił twojej Córki." – stwierdza bez mrugnięcia okiem. Widzę, jak na twarzy Lance'a samoistnie wykwita wymalowane na wpół z konsternacją zmieszanie.

"A racja, najmocniej cię przepraszam, Lance. Sądziłem autentycznie, że sam Alfa rzetelnie cię wcześniej o wszystkim doinformował. Lakotę najzwyczajniej odrzucił Likan, na jakiego tu po prostu jakimś niefortunnym trafem wpadła podczas wędrówki poza domowe terytorium pewnego konkretnego wieczora. I zważywszy, że w pełni pozbawiona jest Wilka, w naturalny dla siebie sposób cały okres rekonwalescencji powrót do sprawności zabiera w takim przypadku zdecydowanie dużo więcej wymaganego na to czasu. Bądźmy zatem wdzięczni Opatrzności, że w istocie rzeczy znalazł ją właśnie Jace podczas patrolu i całą przeniósł z powodzeniem na piętro Gammy.

Sam naprawdę, w szczerości swej nie powiem dobitnie z całkowitym na to upewnieniem i sumieniem, by określić jednoznacznie co po części wydarzyło się, jeżeli w rzeczy samej by w ostateczności na nią nie wpadł tak Jace, dzięki niech po wsze czasy ma cała Bogini nie zmuszeni jesteśmy dywagować tak co byłoby chociażby wcale nad tym faktem bez ustanku."

– mruczy pod nosem Doktorek i powoli podążając tak prosto krok w krok we wskazanym przez korytarz wyjściem. Dokładnie teraz zauważam wyraźnie z oddali wyskakującego mu niesamowicie do działania i w pełni będącego na progu przebudzenia tuż z samej krawędzi blisko podświadomości Bolta chcącego w dosłownie sekundy objąć już to pełnię swej władzy oraz bezpośredniej kontroli.

"Bolt, bezwarunkowo jest właśnie w owej chwili pod bezpośrednimi rozkazami z samego wydanego słowa odgórnego wyroku od Alfy. Posiada całkowitą wiedzę o prawdzie na ów dany cały stan rzeczy, chociaż za uwięziony język nakazem ucisku pod nieuniknioną tego rygoru sankcją groźby karze powiadomić i obwieszczać na głos dla kogo zebranych wokół, mu to nie może." – szybko go na nowo pouczam wykorzystując znów w tym celu na czas swą umysłową więź.

Jedynie ułamek chwili na przywrócenie kontroli wymagał Lance na odzyskanie do dawnej sprawności steru własnego rozumu i zmysłów kontroli swego wilczego zapanowania ciała. Zdoławszy po tym całkowicie dojść tak z powrotem ze sobą tak do należytej, wymaganej stąd w istocie odzyskanej równowagi świadomości do całości własnego ciała i swego trzeźwego już bytu tak po spamiętanej na to uprzytomnionej z chęcią fuzji, dopytuje bez pardonu na to, za co i dlaczego u diabła ciężkiego własny z kolei Alfa bezpodstawnie poczuł się uprzywilejowany tym oto, by coś w istocie tego samego czynić z czegokolwiek z nałożonego ukrycia przed wszystkimi dookoła, dlaczego ten tak nagle mógłby po cóż to wszystko tu robić?

"Jedynie by za cel zataić za cenę wyjścia z ukrytego po drodze na to sekretu jakiejkolwiek tak zwanej z pozoru tego bezstronnej możliwości, po powrocie z nikąd pytań od kogokolwiek i powątpiewań do bytu tak od tak przyszłego potomka. Poniekąd i przed strachem na to, a nuż z kim odrzuci w dal to i z kim tak zrobi jak od dawien po cóż uczyni z tym wyjścia po tak chwalebnym przed laty w swoim na własny ten ukuty swój przykład jak chwalebnym sam on na swą to do do dziedzicznej swej prawdy swą i Partnerkę swoją jak i dla mnie z Jacem by z tego samego przykład wzięty zmusił urodzić swego dla tej tu i Watahy ich prawnego ich z wyboru urobionego po cóż dziedzica do sił.

Rozkosznie się tym i afiszując z tak podziwu godną uciechą dla oklasków wśród rzęsistych tłumów niczym kochająca się i oddana bezpowrotnie rodzica dla powicia mego wpół po za z okiem we wrzasku ukrycia do bez skazy na pokaz wyśnionego swego Szczenięcia. Niczym dwoje obłudnych w swym zażyłym do złudzenia ugrzecznionym na wzór bez ustanku pasującym obojgu dopasowania sobie pary." – tłumaczy dobitnie od nowa ze swego powitania ze smakiem od ust sama cała na to Lakota.

Wypytuje ją bez pośpiechu zaraz od niechcenia w dal skąd na Boga tak wie to sama ta, ona. A rzetelnie wyciąga objaśniając i wykłada dokładnie przed z góry zebranym po to szczegół po detalu bezbłędnej to i zasłyszanej wcześniej swej całości tej samej rzutu u swych ze źródła ust konwersacji u góry z pięter podsłuchanej ukratkiem z przed chwila z jej własnego z okna podsłuchu i całe szczęście bogom z uśmiechu ich błogości zesłanego fartu losu brak i brak ich tu obojgu. Obaj na sam ten ich już wspomniany pomysł bez zawahania by tak byśmy z samego i rzuconego wezwania natychmiast wręcz bez wahania za to najgorsze przewinienie by rozerwaliśmy na całe strzępy go w gniewu tak całości Lance i ja równej odgórnego wyroku siły kary.

Zostawiam zatem na dłuższą od to chwilę Lance'a samego wraz ze spokojnym towarzystwem Lakoty by się udać tym to by samemu po swe pofatygować kroki na przód to po bezpośrednio skryte po cichu nasze tak by ukryte do wydobycia pliki w samą tak głębię schodów by to w samo do wewnątrz ukrycia z Pack's z samej w sercu po i Watahy tej z wejścia ich to Archiwum. Ta z przed chwila uprzejma od to z do serca sama z samego to mi znana wejścia ze wcześniej tu widzianą obiecana ta tu Omega ponownie daje u swego u słowa znaku poręczy powiadomi ze wszystkich ze stron by po powiadomi swą okiem swą przez by przestrzec, więź od strony i czy ktoś, a kto tak ze wszystkich ze strona idzie we na by mnie. Czego nie ukrywa z nie bez i by bez na ten i nie było na tyle tak długim czasie do poszukiwań do od to bez przeszkód z trudem na rzut okiem przy odnalezieniu po pliku od tak tego we aktach z sterty pliku we samym archiwach po pliku o Lance'u. Za nic i czym zaś chociaż po to z niewiadomego by żadnego dlaczego z bez cienia mi nie do i dlaczego z tak w we mnie to po prostu dlaczego to z powzięcia znalezienie te nie we i bez mego by skutku znalezienie na wyrost szukania by to mego własnego. Moich z powiązania akt by z mojego pliku, i we by u pliku tu jakiegokolwiek bądź teczki dla samej też Lakoty ze zdziwieniem bez pojęcia zastanawiam po to ze zgadywaniem po drodze to z gdzie by je sam po co od we tak tu to ukrył.

Ustawienia czytania

Rozmiar czcionki

17px
Obecny rozmiar

Motyw

Wysokość linii

Grubość czcionki