Keir
Wiem, że ma sejf w swoim gabinecie i w sypialni, i dla własnego dobra mam nadzieję, że jest w tym w gabinecie.
Z jakiegoś powodu Omega wie, by nie odzywać się do mnie na głos, gdy pyta przez więź umysłu, czy znalazłem to, czego szukałem, a ja odpowiadam jej, że muszę pójść do gabinetu Alfy, by sprawdzić, czy jest to w jego sejfie.
"Ma też sejf w swoim gabinecie na piętrze Alfy, ale rzadko z niego korzysta, bo nikt tam nigdy nie zagląda. Mógł go zostawić na wierzchu, jeśli trzyma go w tamtym gabinecie." – mówi.
Postanawiam najpierw sprawdzić jego prywatny gabinet. Oboje wchodzimy na piętro Alfy, korzystając z klatki schodowej dla Omeg.
Ona znów stoi na czatach, gdy wchodzę na piętro Alfy; o mało nie tracę panowania nad Echem, kiedy widzę zdjęcia Lakoty rozsypane na stole oraz nasze akta leżące otworem i całe obklejone karteczkami.
Wygląda na to, że nasz Alfa wcale nie był taki głupi; niektóre notatki dotyczą mojego zachowania, a inne zachowania Lakoty.
Podejrzewał nawet, że wymykamy się nocą z Domu Stada, ale nigdy nie zdołał niczego udowodnić, bo zawsze znajdował Lakotę na naszym piętrze, kiedy do niej zaglądał.
Myślał, że mogę być Wilkiem Betą, ale przyjąłem stanowisko Gammy, żeby się przed kimś ukryć.
Nie chcę, by mógł znaleźć jakiekolwiek inne wskazówki, więc zgarniam wszystko ze stołu i sprawdzam nawet jego laptopa, by upewnić się, czy nie zrobił cyfrowej kopii zapasowej. Uśmiecham się, widząc, że w pewnym momencie każde zdjęcie zostało usunięte z laptopa, a przypominając sobie sztuczkę, której nauczyłem się lata temu, przywracam urządzenie do ustawień fabrycznych.
Robię to samo z laptopem Jace'a, gdy widzę, że zdjęcia znajdują się w jednym z jego folderów, i uśmiecham się, wyobrażając sobie wyraz ich twarzy, kiedy zdadzą sobie sprawę, że wszystko zniknęło. Opuszczam piętro Alfy tą samą drogą, którą tam weszliśmy, a na piętrze Gammy nasze drogi się rozchodzą; przez więź umysłu dziękuję jej za pomoc.
Pokazuję Lakocie i Lance'owi wszystko, co znalazłem, i wyznaję Lance'owi prawdę o mojej przeszłości, o tym, kim Lakota i ja naprawdę jesteśmy.
"Zawsze podejrzewałem, że kryje się w was dwojgu coś więcej, niż to, co pokazujecie innym; nie spodziewałem się jednak, że znajdę się w towarzystwie Likanów." – mówi, raz jeszcze przeglądając zdjęcia.
Kolejny dzień mija nam na przygotowaniach do wyjazdu; wyjdziemy po północy, by uniknąć tak wielu członków Stada, jak to tylko możliwe.
Lakota
Odkąd się obudziłam, po raz enty sprawdzam swój plecak; ciągle mam wrażenie, jakby czegoś mi brakowało, i za nic w świecie nie potrafię dojść, co to takiego.
Lotus śpi twardo z tyłu mojej głowy, bo przez całą noc pełniła wartę; nie dlatego, że nie ufa tacie czy Lance'owi, po prostu chciała być w gotowości na wypadek, gdyby coś się stało.
"Lala, co się dzieje?" – pyta tata, a Lance pęka ze śmiechu, słysząc, jak tata nazywa mnie przezwiskiem nadanym mi przez mamę, i wtedy to do mnie dociera; już wiem, czego zapomniałam włożyć do plecaka.
Całuję tatę w czubek głowy, mijając go, i krzyczę mu przez ramię podziękowanie, biegnąc z powrotem do swojego pokoju.
Wsuwam się pod łóżko, by podważyć deskę podłogową na samym środku, i chwytam metalowe pudełko, które ukryłam tam przed laty; zawiera ono rzeczy, które cenię w życiu najbardziej. Jedną z nich jest moje zdjęcie z mamą i tatą; drugą to naszyjnik, który w rodzinie mojej mamy jest przekazywany z pokolenia na pokolenie.
To krwistoczerwony kryształ w samym środku złotego księżyca, znak Stada Kryształowej Krwi; postanawiam go założyć, zamiast zostawiać w pudełku. Wkładam zdjęcie do jednego z zeszytów i wracam do salonu, by usłyszeć, jak tata i Lance dyskutują o naszych opcjach po opuszczeniu terytorium.
Lance wie, dokąd chcemy się udać, i śledzi palcem każdą z możliwych dróg; szybko odrzuca dwie z nich, ponieważ prowadzą obok zbyt wielu wrogich Stad. Pozostają nam trzy inne trasy, którymi możemy podążać, a z każdą wiążą się inne wyzwania; podczas gdy omawiamy Stada, które będziemy musieli minąć, Lance odrzuca kolejną trasę.
"Ta poprowadzi nas obok Stada Pustego Księżyca, a oni mają sojusz z tym Stadem; nie będzie miał oporów, by nas wydać. Najlepiej będzie ich unikać, jeśli to tylko możliwe." – wyjaśnia Lance, a ja uśmiecham się, widząc, jak tata przytakuje jego słowom; wygląda na to, że zaproszenie Lance'a, by do nas dołączył, było dobrym pomysłem.
Po tym zostają dwie trasy, a Lance pyta tatę, po której z nich znajdziemy po drodze więcej przyjaciół.
"Dlaczego pytasz, Lance?" – pyta go tata, a Lance odpowiada, że być może udałoby nam się odnowić te przyjaźnie, co dałoby nam przewagę w przyszłości.
"Jeśli będą wiedzieć, gdzie chcecie osiąść, mogą nam pomóc w odbudowie terytorium albo ostrzec nas, jeśli ktoś wpadnie, zadając o nas pytania." – stwierdza Lance, a ja dostrzegam na twarzy taty zaskoczenie; chyba żadne z nas o tym nie pomyślało.
Myśleliśmy tylko o tym, żeby się stąd wydostać, ale nigdy nie zastanawialiśmy się nad przyszłością ani nad tym, że możemy potrzebować czyjejś pomocy.
Spoglądam na rozłożoną przed nami mapę – na obu trasach znajduje się podobna liczba przyjaciół, ale nie wiem, czy którekolwiek z tych Stad miało kiedyś sojusz ze Stadem Kryształowej Krwi.






