Linda posłała jej łagodny uśmiech. – Źle mnie pani zrozumiała. Tata wpadł na mnie i zapytał o lunch, a kiedy wspomniałam, że mnie pani zaprosiła, uparł się, żeby pójść ze mną.
Billy wszedł do środka, odsunął krzesło i usiadł z lekkim grymasem. – Lunch w kawiarni? O co w tym chodzi?
Helen zdusiła w sobie wściekłość i powiedziała do Lindy: – Siadaj.
Poważnie nie doceniła Lindy — ta naprawdę przyprow






