Sophia instynktownie chciała odwrócić wzrok, ale było tak, jakby jej oczy były magnetycznie przyciągane do Richarda, całkowicie bezsilne, by się uwolnić.
Każdy jej oddech był przesycony jego chłodnym zapachem mięty i soli morskiej, splecionym z subtelnym chłodem lekarstwa.
Jego spojrzenie było jak gęsta poranna mgła – rozległe, nieuniknione, otulające ją tak całkowicie, że nie było dokąd uciec.
Aż






