„Lamazee, nie wiem, stary, Aimee mówiła, że to jakieś zajęcia, na które chodzą ciężarne, żeby przygotować się do porodu, czy jakieś inne gówno” – rzuca Josh, wzruszając ramionami, a ja wzdycham. Powinienem z nią być i robić to wszystko. Boże, jestem takim kretynem.
„Więc, gdzie to jest? Powiedziałem jej, że chcę uczestniczyć w życiu dziecka, a ona wciąż ze mną o to walczy. Jest taka kurwa uparta.”






