– Jeśli znowu masz ochotę pieprzyć językiem mój dołeczek, skarbie, droga wolna – droczę się, a ona chichocze, uderzając mnie w ramię. Resztę drogi spędziliśmy, żartując z różnych rzeczy i rapując do piosenek lecących z radia. Było tuż po dziewiątej wieczorem, kiedy zatrzymaliśmy się w miejscu, które zaproponowała Shayla. Tętniło życiem, wszyscy jedli, spacerując wokół, w tle grała muzyka, migotały






