– Zamierzałem… – Eugene zaczął mówić, ale Bruce wtrącił się pierwszy.
– Panno Lewis, przepraszam, ale właściwie jesteśmy w drodze na lotnisko. Będziemy na miejscu za około dziesięć minut. Czy to coś ważnego? Mogę po to przyjechać, jeśli tak będzie łatwiej.
Bruce spojrzał w lusterko wsteczne i zobaczył wyraz twarzy Eugene'a – mroczny i wyraźnie niezadowolony.
Poczuł dreszcz na plecach.
– Podjadę na






