Arthur nie zdążył dokończyć. Madilyn wtrąciła się, zagłuszając jego słowa.
Słysząc jej głos, Charles powoli odwrócił głowę w jej stronę.
Madilyn przysunęła się do łóżka, a na jej twarzy malowała się maska troski. „Arthur nie odstępował cię na krok. Nikt nie czuje większej ulgi niż on na wieść, że się obudziłeś. Proszę, skup się na powrocie do zdrowia. Wrócimy do domu, gdy tylko poczujesz się lepie






