Słysząc to, Monique natychmiast podeszła bliżej, a jej głos zabrzmiał z napięciem. – Ernesto, wszystko w porządku?
– Gdyby nie było, to pewnie już bym nie żył – odparł Ernesto, celowo unikając jej dotyku i utrzymując urażoną minę. – Naprawdę we mnie zwątpiłaś? Nie zauważyłaś nawet fasonu tej sukienki? Przecież sama mówiłaś, że uwielbiasz tego projektanta.
Ernesto patrzył surowo na Monique z powagą






