– Panno Williams, czy mogłabyś uregulować rachunek? – Carolyn wskazała na wózek sklepowy, który teraz pękał w szwach.
Oblicze Jennifer pociemniało, ale zapłaciła za zakupy Carolyn. Suma zbliżała się do pięciocyfrowej kwoty. Posławszy jej ostatnie, niezadowolone spojrzenie, Jennifer odjechała.
Gdy wyjechała na drogę, jej dłonie zaciskały się na kierownicy tak mocno, że aż zbielały jej knykcie. Z te






