– Dokładnie. Od kiedy to przekazujemy nasze sprawy w ręce obcych? – wymamrotał pod nosem daleki krewny rodziny Myersów. Głos był cichy, ale wszyscy w pokoju go usłyszeli.
– Charles, nie tylko my to teraz mówimy. Spójrz, co ludzie piszą w internecie — krytykują twoją relację z Chloe. Plotki są paskudne... Sugerują nawet, że... może to dziecko też jest...
Zdanie urwało się, ale jego podtekst zawisł






