Donald wystąpił naprzód, gotów zaproponować wyprowadzenie Charlesa bocznym wyjściem.
Jednak Charles odezwał się pierwszy: "Tyle osób na mnie czeka. Gdybym teraz wyszedł, tylko bym ich rozczarował."
Jego głos był spokojny, cichy – nie zdradzający niczego.
Arthur spojrzał na niego, nie wiedząc, co powiedzieć.
Jego dziadek był słaby. Czy naprawdę zdoła znieść presję ze strony wszystkich zgromadzonych






