Arthur nie tracił czasu. Odepchnął etatowego szofera i sam usiadł za kierownicą. Prowadził szybko, kierując się prosto do najbliższego szpitala.
– Trzymaj się, Jenarth. Zadzwoniłem wcześniej. Pomogą ci w chwili, gdy tylko tam dotrzemy. Wszystko będzie dobrze. – Arthur mocno wcisnął pedał gazu, wyciskając z samochodu tyle prędkości, ile tylko się dało.
Na tylnym siedzeniu Jennifer trzymała Jenartha






