"Nie przepraszaj", odpowiedział cicho Eugene, nie odrywając wzroku od jej twarzy. "Na pewno nie mnie."
Chloe ledwie zauważalnie skinęła głową. "Postaram się. Wiem, że te wspomnienia mają znaczenie. Wiem, że ty masz znaczenie."
Zanim Eugene zdążył odpowiedzieć, przerwało mu ciche pukanie. Drzwi się otworzyły i do środka weszła Oralia, niosąc potężny bukiet kwiatów — tak duży, że niemal zasłaniał je






