Oralia i Melinda jak na komendę odwróciły głowy w stronę Eugene'a. To on teraz o wszystkim decydował. W ich mniemaniu sprawa była jasna — należał do rodziny.
"Dobrze", odparł po prostu Eugene. "Wracajmy do domu."
To było wszystko. Tylko te kilka słów. Ale dla wszystkich słuchających niosły one ze sobą ogromny ciężar. Coś znaczyły.
"Boże, to takie słodkie."
"Sama prawda."
Oralia i Melinda wymieniły






