Zander
Zamierzałem to zrobić w moim stylu, czyli według sztywniaka Kellana: „z subtelnością godną słonia w składzie porcelany”.
– No dobra, panowie! – zacząłem, klaszcząc w dłonie. – Załatwiłem sprawę po męsku, obiecując mojej małej, pani Amity, że wytropimy jej beznadziejnych rodziców i sprowadzimy ich do niej żywych albo pozabijamy sk***ysynów, którzy ich sprzątnęli, jeśli okaże się, że nie żyją






