Zander
Wreszcie nadeszła pora lunchu! Mój ulubiony przedmiot! Cóż, przynajmniej był moim ulubionym trzy lata temu. Teraz, nawet osiąganie dziennego limitu kalorii i białka zeszło na dalszy plan w obliczu mojej Małej, Amity, która właśnie się dąsała i bawiła jedzeniem. Podeszło do nas czterech futbolistów, by się przywitać – tych samych, którzy pomogli uratować Amity z rąk tamtego gnoja. Corbin mi






