languageJęzyk

Rozdział 6: Dobranoc

Autor: Beatrice28 kwi 2026

Zawsze chciałam, żeby rodzina Drakenów dała mi porządną sypialnię, ale teraz, gdy trojaczki chciały, bym opuściła swój mały pokoik, uparcie nie chciałam tego robić. Zbyt wiele zmieniało się zbyt szybko. Bracia byli naprawdę poirytowani tym, że nie chciałam zostać w żadnym z ich pokoi ani w sypialni gościnnej. Poszłam do siebie i zamknęłam drzwi na klucz. Było po północy. Wziąłm prysznic w łazience Kellana, ponieważ nie chciał, abym korzystała z tej na parterze — wtedy musiałabym paradować w szlafroku, żeby wrócić do pokoju, co robiłam przez ostatnie dziewięć lat. Byłam wyczerpana, ale i ciekawa swoich prezentów.

Sloane podarowała mi markową, błyszczącą sukienkę imprezową w kolorze jasnoróżowym, a Tasha — podobną, ale błękitną. Uśmiechnęłam się. Trojaczki kupiły mi iPhone'a, iPada i MacBooka. Byłam w szoku. Wiedziałam, że uwielbiają produkty Apple, ale nigdy wcześniej nie dostałam żadnego sprzętu elektronicznego. To był mój pierwszy telefon komórkowy w wieku osiemnastu lat. Będę potrzebowała ich pomocy przy konfiguracji. Dostałam też od nich porządny zimowy płaszcz, błękitny. Był prześliczny! Jednym z prezentów była mała koperta z kokardką. W środku znajdowała się karta kredytowa z notatką od trojaczków i numerem PIN — napisali, żebym kupowała za nią wszystko, czego potrzebuję. Była też para zimowych butów, również błękitnych. Zastanawiałam się, skąd znali mój rozmiar, ale potem przypomniałam sobie zapach Kellana na wszystkich moich ubraniach i uśmiechnęłam się pod nosem. Dostałam też porządny plecak do szkoły. Szczerze mówiąc, wcześniej go nie miałam; nosiłam wszystkie książki w rękach albo używałam płóciennej torby na zakupy. Na tę myśl w oczach zakręciły mi się łzy. Nigdy nie pozwalałam sobie na zauważenie tych wszystkich normalnych rzeczy, których mi brakowało. Szybko przetarłam oczy, słysząc pukanie do drzwi. Zander?

— Wejdź — powiedziałam. To był Kellan.

— Doprowadzasz mnie do szaleństwa — rzucił. Co?

Wziął mnie na ręce jak pannę młodą i wyniósł z pokoju.

— Dzięki za prezenty. Są naprawdę przemyślane i wspaniałe — powiedziałam cicho.

Pocałowałam go w policzek. Uśmiechnął się szeroko. Corbin i Zander stali przy wejściu do pokoju Kellana. Brat wniósł mnie do środka i położył na łóżku. Corbin zamknął drzwi, a Zander przekręcił klucz. Żołądek mi się zacisnął.

— A gdzie mój buziak za prezenty? — zapytał Zander, wskazując na swój policzek. Zerwałam się, chcąc uciec z łóżka, i pocałowałam go.

Uśmiechnął się. Corbin klepnął mnie w ramię. Zachichotałam, a on pochylił się, bym mogła pocałować go w policzek.

— Odpocznijmy trochę. Nie mogłem znieść tego pokoju, który jest po prostu schowkiem na środki czystości — powiedział Kellan do Zandera, który parsknął śmiechem.

Hej! Choć w sumie to była prawda.

— Czas spać — zarządził Corbin, idąc wyłączyć światło.

Bałam się ciemności i kiedyś ze łzami w oczach błagałam ich rodziców o tamtą lampkę nocną.

Corbin szybko przyniósł ją z mojego pokoju. Czekałam, aż zaczną się ze mnie nabijać z powodu lęku przed ciemnością, ale oni kłócili się między sobą.

— Nie śpię od dwóch nocy, bo jej zapach w moim pokoju doprowadzał mnie do szału! — upierał się Corbin.

— Dobra, więc na pewno Corbin — powiedział Kellan.

Zander zgromił braci wzrokiem.

— Bądźmy sprawiedliwi, Zander, dzisiaj zbyt na nią naciskałeś. Jutro, kiedy będziesz miał nad sobą lepszą kontrolę, na pewno będziesz jednym z tych dwóch, okej? Dzisiaj ja i Corbin — zdecydował Kellan.

— A co z tym, czego ona chce? — zapytał Zander.

Spojrzeli na mnie.

— Jestem naprawdę zmęczona — odparłam, nie chcąc mieszać się w ich spór. Wciąż byłam zdezorientowana i trochę zdenerwowana w ich obecności. Chciałam porozmawiać o tym, jak mnie bili i wrzucili do lodowatej wody, ale nie mogłam o tym nawet pomyśleć, żeby się nie rozsypać. Włączyłam lampkę nocną i zgasiłam główne światło. Wślizgnęłam się na środek ogromnego łóżka. Dotarło do mnie, co się zaraz wydarzy. Moja wewnętrzna wilczyca była podekscytowana. Moja ludzka natura czuła ogromny niepokój i niepewność.

Corbin chętnie położył się obok. — Przytul mnie na łyżeczkę — powiedział. — A Kellan przytuli ciebie.

— Na łyżeczkę? — spytałam.

Kellan położył się z mojej drugiej strony. Zander odezwał się z kąta obok Kellana: — Awww, ona jest taka niewinna.

Bracia wybuchnęli śmiechem. — Czy mogę jej pokazać, co to znaczy, a potem wrócę do kąta? — błagał Zander.

— Dobra — powiedzieli Kellan i Corbin chórem.

Zamiast podejść do mnie normalnie, Zander wyciągnął ręce i oplotło mnie, przyciągając do siebie. Przycisnął moje plecy do swojego torsu, otulił mnie ciałem i objął ramieniem. To było niesamowicie wygodne. Natychmiast poczułam się senna.

— To jest właśnie bycie łyżeczką — wyjaśnił. — Teraz ty mnie przytul!

Odwrócił się plecami do mnie. Był ode mnie o wiele większy, ale wtuliłam się w jego plecy i objęłam go ramieniem.

— Już załapała, teraz oddaj ją tutaj — powiedział Corbin.

Zostałam podniesiona i umieszczona między Corbinem a Kellanem. Nawet nie byłam pewna, który z nich mnie podniósł, co było na swój sposób ekscytujące. Moja wilczyca znów wyła z zachwytu. Przytuliłam się do Corbina, skoro już wiedziałam, o co chodzi, a Kellan trzymał mnie blisko, trzymając nos przy mojej szyi.

— Pięknie pachniesz — szepnął mi do ucha Kellan.

Ciepło ciał Corbina i Kellana było obezwładniające. Będąc uwięziona między nimi, ledwo mogłam utrzymać otwarte oczy. Chciałam ich nienawidzić. Wszystkich trzech. Chciałam wykorzystać tę okazję, by złamać ich trojacze serca, ale moje ciało ich łaknęło. Musiałam walczyć z poczuciem szczęścia, gdy Kellan do mnie szeptał. Wyglądało na to, że ma mi wiele do powiedzenia teraz, gdy leżeliśmy w ciemności.

— Jesteś taka piękna — szepnął. Cieszyłam się, że nie widzi, jak płonę rumieńcem. — Zawsze tak uważałem, wiesz?

Nie mogłam tego tak zostawić. — Jasne, akurat — mruknęłam, znów się na niego irytując.

— Tak, uważałem — upierał się. — Zawsze kochałem twoje włosy. Zawsze ciągnąłem cię za te loki. Wiesz o tym.

Uważałam to za część ich znęcania się nade mną.

— Ukradłem to, zanim jeszcze wiedziałem, że jesteś moją partnerką — powiedział Kellan, pokazując mi gumkę do włosów, którą schował do kieszeni kilka dni temu.

Zamarłam. Zabrali mi gumkę, bo uważali, że moje włosy są ładne? Faceci są tacy dziwni.

— Dobranoc, Amity — szepnął Kellan.

— Dobranoc, Amity — dodał Corbin.

— Dobranoc, skarbie — powiedział Zander.

— Dobranoc, chłopaki — odpowiedziałam.

— Czy mogę cię pocałować? — szepnął Kellan tak cicho, że prawie go nie usłyszałam.

— Um, okej — zgodziłam się.

Kellan pocałował miejsce, w którym powinien znaleźć się znak parowania. Dreszcze, które mnie przeszły, sprawiły, że zrobiło mi się niesamowicie ciepło, i zapadłam w głęboki, spokojny sen.

Ustawienia czytania

Rozmiar czcionki

17px
Obecny rozmiar

Motyw

Wysokość linii

Grubość czcionki