Kellan
Wigilia przyniosła jednostajne, choć powolne opady śniegu. Nasi dziadkowie przyjechali na wigilijną kolację, uginając się pod ciężarem prezentów. Rodziców taty nazywałem Ma i Pa. Dziadków ze strony mamy nie znałem zbyt dobrze. Ojciec mamy żenił się kilka razy.
– Tato, pamiętasz, jak mówiłeś mi, że ojciec i matka Amity byli przyrodnim rodzeństwem? – zapytałem, zniżając głos.
Poszedł






