Zander
W jednej chwili miałem zamiar przyłożyć Kellanowi za to, że jest taką pyszałkowatą szychą, a w następnej siedziałem na tyłku w śniegu. Ten palant wyrzucił mnie z auta i odjechał. Nie spodziewałem się tego. Wstałem i otrzepałem śnieg z tyłka. Amity zdecydowanie wydobyła z Kellana inną stronę. Kellan, żartowniś? Pyszałek? Chodzi i szczerzy się z satysfakcją? Za kogo on się uważa? Za mnie?!






