languageJęzyk

Rozdział 4 Dwa pakiety

Autor: Aeliana Moreau 4 kwi 2026

Punkt widzenia Alfy Lincolna

Prawie nie spałem minionej nocy, a teraz jesteśmy w drodze do Watahy Złotego Księżyca. Wciąż próbuję poukładać sobie w głowie to, co wydarzyło się w środku nocy, ale wydaje się, jakby mój mózg przestał pracować.

Kenyon zwinął się w kłębek na dnie mojego umysłu; zrezygnował z prób zrozumienia tego wszystkiego i właśnie nadrabia zaległości w śnie. Ten szczęściarz prawdopodobnie prześpi całą wizytę u pozostałych przywódców Złotego Księżyca, a ja naprawdę chciałbym móc do niego dołączyć.

Mój Beta dał jednak jasno do zrozumienia, że musimy mieć oczy i uszy szeroko otwarte. Chce dowiedzieć się, dlaczego Alfa Hank myślał, że może tak po prostu wtargnąć na nasze terytorium i stawiać żądania.

Nie chcemy ryzykować, dlatego zabraliśmy ze sobą znaczną liczbę naszych elitarnych Wojowników. Większość z nich wyjechała pół godziny przed nami, otaczając terytorium, a reszta podąży za nami w głąb ich ziem.

Jeśli reszta Złotego Księżyca jest tak samo głupia jak ich Alfa, mogą spróbować nas zaatakować i odzyskać kontrolę nad swoim terytorium.

– Jak duże jest to terytorium, tato? – pyta mnie Magnus, a chwilę później synowie mojego Bety zerkają przez jego ramię na mapę. Terytorium wydaje się odrobinę większe od Terytorium Czarnej Doliny, a z zaskoczeniem odkryłem, że liczba członków stanowi zaledwie połowę naszej.

Myka, syn mojego Bety, wpatruje się w mapę i nagle na jego twarzy wykwita uśmiech. – Może znajdziemy tam naszą Przeznaczoną – rzuca, a wewnątrz SUV-a rozlegają się dwa ciche warknięcia.

To nie tak, że nie chcą odnaleźć swojej Przeznaczonej. Rzecz w tym, że gdy samice dowiadują się, kim są ich ojcowie, zazwyczaj próbują od razu zaciągnąć ich do łóżka. Nie interesuje ich, kim będzie ich Przeznaczony, o ile ma wysoką pozycję, i o wiele bardziej wolałyby wybranego Partnera niż tego, którego wskazał im los.

Nasi przyszli przywódcy zostali w Czarnej Dolinie, podczas gdy moi obecni dowódcy spędzą w Złotym Księżycu najbliższe dni. Musimy sprawdzić całą księgowość i każdą kartotekę wszystkich członków Watahy.

To również powód, dla którego część z naszych szczeniąt jest w SUV-ie razem z nami; będą musieli pomóc swoim rodzicom.

Może powinienem przedstawić siebie i moich towarzyszy. Cóż, przynajmniej kilku z nich. Nazywam się Lincoln, jestem Alfą Watahy Czarnej Doliny, a teraz także Alfą Watahy Złotego Księżyca. Mój Beta, Lennox, prowadzi SUV-a, a nasze Partnerki siedzą za nami, z moim synem Magnusem pośrodku.

W ostatnim rzędzie w SUV-ie siedzą synowie bliźniacy Lennoxa, Makay i Myka, a w pojeździe za nami jedzie mój Gamma, Layton. Towarzyszy mu jego Partnerka, Laney, oraz ich synowie bliźniacy, Malek i Mauro.

Nasze córki postanowiły zostać w domu ze swoimi braćmi, mając dość tego, że każdy samiec na okrągło do nich zarywa. Moja córka, Mylah, ubrała to w trochę inne słowa, ale efekt końcowy był dokładnie taki sam. Makayla, córka Lennoxa, po prostu zawarczała, a Marisol, córka Laytona, zachowała się jak rasowy dyplomata, zupełnie jak zwykle.

Przy bramie stoi czterech elitarnych Wojowników; jeden z nich podchodzi do SUV-a, skinąwszy głową w chwili, gdy zatrzymuje się obok mojego Bety. – Alfo Lincolnie, witaj w Watasze Złotego Księżyca. Chcę tylko ostrzec, że nasi pozostali dowódcy nie są zbytnio zadowoleni z waszego przyjazdu. Zdaje się, że mają problem z wejściem do gabinetów naszego byłego Alfy – melduje Wojownik.

Ekhem, co tu się właśnie wydarzyło? Czy jeden z własnych Wojowników Alfy Hanka właśnie ostrzegł nas przed kłopotami? Zamiast zatrzymać nas przy bramie, by dać im więcej czasu. Po przekazaniu Lennoxowi wskazówek dojazdu do Domu Watahy, cofa się, by nas przepuścić.

– Cóż, to było interesujące. Spodziewałem się, że zatrzymają nas przy bramie i będą nas irytować do granic możliwości – mamrocze Magnus.

– Zabraliście wszystko z ciała Alfy Hanka? – pyta Lennox, na co Myka unosi w dłoni dwa pęki kluczy. Żaden z nich nie jest kluczem do jego SUV-a, ponieważ ten jedzie gdzieś za nami z jego ciałem w środku.

Droga prowadząca do Domu Watahy jest pusta, więc śmiało można założyć, że zbiorą się w głównej siedzibie. Wszyscy będą chcieli się dowiedzieć, co się stało, ale Starszy Morton im to wyjaśni, a oni z kolei nauczą się, że nikt nie odnosi się z brakiem szacunku do naszej Luny.

– Ojoj – odzywa się Myka, a my wszyscy dobrze wiemy, co to oznacza. Żałuję, że nie spuściłem wzroku, bo naprawdę nie jestem pewien, co myśleć o samicach zgromadzonych na werandzie. Obie ubrane są w mini spódniczki i koszulki na ramiączkach. Samo w sobie to żaden problem, ale te są trochę zbyt obcisłe. Gdyby któraś z nich się pochyliła… Tak, po prostu użyjcie wyobraźni.

Lennox wysiada z SUV-a razem ze mną, a jedna z samic schodzi z werandy. – Mam na imię Stella, a wy to kto? – pyta, patrząc na Lennoxa.

– Szczęśliwie związany – odpowiada z warknięciem Lennox, a my wszyscy schylamy głowy, żeby mieć pewność, że nie zobaczy naszych szerokich uśmiechów.

– Słucham? Jestem Partnerką przyszłego Gammy, Rufusa, i nie byłabym tobą zainteresowana, nawet gdybyś był ostatnim samcem na tej planecie – fuka, ale Lennox jedynie ją ignoruje i wchodzi do Domu Watahy.

Przed drzwiami do gabinetu Alfy stoi grupa ludzi; nietrudno zauważyć, że próbują je otworzyć. To, czego najprawdopodobniej nie wiedzą, to fakt, że aby dostać się do gabinetu, potrzebny jest klucz i kod dostępu.

Jeśli chcecie znać moje zdanie, Alfa Hank nie miał zbytniej wiary w członków swojej Watahy. Bo niby dlaczego zadawałby sobie tyle trudu, by zamykać swoje biura?

– Co robicie z moim gabinetem? – pytam, a na dźwięk mojego głosu wszyscy odskakują w tył. Jeden z nich potyka się nawet i pada na podłogę, a Stella czym prędzej rzuca się w jego stronę. Wygląda na to, że właśnie poznaliśmy przyszłego Gammę.

– Kim jesteś? Ten gabinet należy do mojego Partnera – odpowiada na moje pytanie ładna blondynka.

Warczę na nią: – Nie jesteś moją Partnerką. Cholernie dobrze wiesz, że kiedy zabiłem twojego Partnera, ta Wataha stała się moja, a to oznacza, że wszystko należy do mnie. Zapytam więc jeszcze raz: co robiliście z moim gabinetem?

Tym razem była Luna na tyle szybko idzie po rozum do głowy, by pochylić przede mną kark.

– Moja matka chciała się po prostu upewnić, że zniknęły stąd wszystkie osobiste rzeczy naszej rodziny, ale wygląda na to, że mój ojciec zamknął drzwi – odpowiada młody samiec, a ja już wiem, że to rzekomy przyszły Alfa.

Cóż, w tej chwili mogą uważać, że wciąż są przyszłymi przywódcami Watahy Złotego Księżyca, albo po prostu mają nadzieję, że odmówię dowodzenia dwiema Watahami naraz.

Ustawienia czytania

Rozmiar czcionki

17px
Obecny rozmiar

Motyw

Wysokość linii

Grubość czcionki

Rozdział 4: Rozdział 4 Dwa pakiety - Uciekająca Partnerka Bliźniaków Beta | StoriesNook