Punkt widzenia Makaya
Po katastrofie w jadalni Gamma Layton skontaktował się ze Starszym Mortonem i zostaliśmy poinformowani, że w drodze do nas został zaatakowany przez czterech Wyrzutków.
Na szczęście zdołała ich pokonać nieznana młoda samica, ale zanim Morton zdążył odzyskać swój samochód, dziewczyna opuściła motel, a jeśli słowa właściciela były prawdziwe, odjechała w przeciwnym kierunku.
Członkowie Stada kręcą się wokół Domu Stada, z niepokojem oczekując na przybycie Starszego Mortona.
Jeśli poprze nasze roszczenia do Stada Złotego Księżyca, żaden z członków nie będzie miał innego wyjścia, jak tylko zaakceptować Alfę Lincolna jako swojego nowego Alfę. Jeśli tego nie zrobi, spróbują sami zlikwidować Alfę Lincolna.
Coraz więcej członków Stada pojawia się w chwili, gdy otrzymujemy informację, że Starszy Morton minął bramę. "Wypuśćcie Mię i Betę Rhysa z lochów, chcę, żeby usłyszeli, co Starszy Morton ma do powiedzenia" – zarządza Alfa Lincoln.
Wszyscy czekamy przed Domem Stada na przybycie Starszego Mortona, a każdy spuszcza głowę z szacunku dla trzystaosiemdziesięciotrzyletniego mężczyzny.
"Czy wszyscy członkowie Stada są obecni, Beto Rhys?" – pyta go Starszy Morton. Gdybym nie był bardziej zainteresowany odpowiedzią Bety Rhysa, mógłbym dostrzec dziwny wyraz twarzy Starszego Mortona lub kilku Elitarnych Wojowników ze Stada Złotego Księżyca.
"Tak, Starszy Morton. Wszyscy członkowie Stada są obecni" – odpowiada Beta Rhys, a Mia kiwa głową.
"Kiedy Hank odwiedził Alfę Lincolna, popełnił kilka błędów. Pierwszym było to, że przyjechał sam, ale największym była obraza Luny Leony. Starszyzna popiera Alfę Lincolna w jego roszczeniach do Stada Złotego Księżyca, od teraz to on jest waszym Alfą i to on zadecyduje o jego losie" – oświadcza Starszy Morton.
Wśród tłumu wybuchają szepty i wiem, że zintensyfikują się one jeszcze bardziej, gdy Alfa Lincoln wygłosi swoje przemówienie.
"Nazywam się Alfa Lincoln, większość z was widziała mnie już w akcji. To Stado będzie przestrzegać praw, a to oznacza, że zostaniecie ukarani za niewłaściwe traktowanie innych członków Stada, bez względu na ich rangę. Wszyscy będą mieli prawo jeść w głównej jadalni, po napoje sięgacie sami i nikt nie pomiata innymi członkami Stada.
Luna Leona we współpracy z Główną Omegą ułoży harmonogram; grafik, który zapewni naszym Omegom jeden pełny dzień wolny w weekend oraz dwa półdniówki w ciągu tygodnia. Przejrzę każdy plik i dokument, by ocenić, w jakim stanie finansowym znajduje się Stado.
Będę miał również na oku Synów byłego Alfy Hanka oraz jego Bety i Gammy. Za dwa lata ogłoszę, kto przejmie po mnie władzę, kiedy zdecyduję się ustąpić. Może to być Rory, a może Magnus, wszystko zależy od tego, jak dobrze rozwiną się jako przywódzcy" – kończy swoje przemówienie, a szepty – tak jak przewidywałem – stają się coraz głośniejsze.
Starszy Morton wchodzi do Domu Stada, a my wszyscy ruszamy za nim, zostawiając członków Stada, by mogli porozmawiać między sobą.
Punkt widzenia Alfy Lincolna
Zamykam drzwi za Gammą Laytonem w momencie, gdy całe moje dowództwo zbiera się w biurze, i przyciągam Leonę na kolana. "Starszy Morton, co się wydarzyło w drodze do nas?" – pytam go, ciekaw wieści o młodej samicy, która go uratowała.
Słucham, jak Starszy Morton opowiada nam o Wyrzutkach, którzy go zaatakowali. Wyskoczyli zza linii drzew, a on zdołał ich wyminąć.
"Wyskoczyłem z samochodu w chwili, gdy tylko przestał się poruszać. Uciekałem przed nimi, kierując się do motelu na końcu drogi. Miałem nadzieję zaalarmować właściciela, ale jeden z nich odciął mi drogę, a ja wylądowałem plecami do SUV-a. Myślałem, że to koniec mojego życia, ale wtedy drzwi za mną się otworzyły.
Nie wiedziałem, kto tam był, ale Wyrzutkowie popełnili największy błąd w swoim życiu. Dwóch z nich zerknęło za moje ramię na ułamek sekundy, co kosztowało ich życie. Nie słyszałem, jak nadchodziła, po prostu przeskoczyła nad tym największym.
Był martwy, zanim jego ciało dotknęło ziemi, reszta dołączyła do niego bardzo szybko. Gdybym nie widział, jak walczy, powiedziałbym, że to nieletnia" – relacjonuje.
Nikt nie przerywa Starszemu Mortonowi, gdy ten wyjaśnia, jak rozprawiła się z tymi Wyrzutkami, a Lennox wręcz gwiżdże, słuchając barwnego opisu, jak jej pazury rozszarpały całą czwórkę. Wysuwanie pazurów bez pełnej przemiany wymaga ogromnej praktyki, więc domyślam się, że Starszy Morton ma rację. Nie uratowała go nieletnia.
Madden wciąż ma problemy z wysunięciem pazurów bez pełnej przemiany, a ma dwadzieścia pięć lat i trenuje tę część przemiany od prawie pięciu lat. Magnus zaczął ćwiczyć ten element rok temu i ani razu mu się to nie udało.
Pukanie do drzwi wyrywa mnie z zamyślenia, a Leona otwiera, by wpuścić Omegę. "Dziękuję, Brenna. Odezwę się przez więź, kiedy będziesz mogła zebrać naczynia" – mówi, a Brenna posyła jej uśmiech, tuż przed wyjściem z gabinetu.
"Lincolnie, nie muszę ci mówić, jak masz prowadzić Stado. Ale zamierzam dać ci pewną radę" – odzywa się Starszy Morton w chwili, gdy drzwi zamykają się za Brenną.
"Przeczytaj każdą kartkę papieru, jaką tylko znajdziesz na tym terytorium, od księgowości po dokumentację medyczną. Hank był… jakby to ująć dyplomatycznie? Był podstępnym draniem i wątpię, by o wszystkim raportował Starszyźnie. Chcę przez to powiedzieć, że na tym terytorium nie urzęduje nawet żaden Starszy" – mówi Morton.
Pozwalam sobie przetrawić tę informację przez moment. Jak, u licha, Hankowi udało się powstrzymać Starszego przed osiedleniem się na jego terytorium? Każde Stado ma u siebie Starszego, to pomaga w rozwiązywaniu sporów, pomniejszych naruszeniach prawa, i zapewnia szybszy kontakt ze Starszyzną w poszukiwaniu wsparcia.
"Jaki właściwie jest twój plan?" – pyta Starszy Morton, po czym bierze łyk kawy.
"Jak to ująć dyplomatycznie? Mam Syna, który jest gotowy na przejęcie Stada Czarnej Doliny, oraz terytorium, którym wcześniej zarządzał idiota. Skupię się przede wszystkim na tym miejscu, i tak jak powiedziałem, za dwa lata ogłoszę mojego następcę" – odpowiadam.
Starszy Morton wydaje się przez chwilę nad tym zastanawiać. "Czy mógłbyś przesunąć tę datę na pierwszą Pełnię po upływie tych dwóch lat?" – pyta, a jego porozumiewawcze spojrzenie zdradza, że ma w zanadrzu asa w rękawie.






