Dominic od dłuższego czasu był z powrotem po lunchu u rodziców, ale nieważne, jak mocno próbował ustatkować się na resztę popołudnia i przedrzeć przez tysiące propozycji błagających o jego uwagę, po prostu nie potrafił.
Odepchnął się od biurka i pomaszerował do gabinetu Milesa.
– Król Dominic, dwa razy jednego dnia! Czemuż to zawdzięczam zaszczyt twojej wizyty? – kpił z niego Miles, kiedy wszedł i






