„Do jasnej cholery, Lana!” – krzyknął Dominic na swoją byłą i odepchnął ją od siebie.
Zachwiała się i upadła w niezdarnej pozie u jego stóp.
„Oszukała cię, a ty wciąż jej chcesz…” – wykrztusiła oszołomiona, ale jego zimne, przeszywające spojrzenie wystarczyło, by szybko ją uciszyć.
Dominic pociągnął kolejny spory łyk bourbona, czując do niej jeszcze większą niechęć za skomplikowanie i tak już fata






