Jego kuzyni podjechali samochodem pod wejście. Dominik delikatnie usadowił Elenę na tylnym siedzeniu, po czym sam wskoczył obok niej.
— Jak ty, do diabła, mogłeś zmarnować taką szansę? — zapytał Miles, gdy ruszyli spod Centrum Konferencyjnego. — Przecież dostarczyłem ci ją prosto do rąk, w czarnej sukience i błyszczących szpilkach. Czego więcej ci było trzeba? Myślałem, że chcesz wszystko naprawić






