Alaric był wyjątkowo nadopiekuńczy i przewrażliwiony, kiedy szykowaliśmy się do powrotu do domu. Pewnie powinnam go przystopować, ale potrzebowałam tego równie mocno jak on, by uspokoić nerwy. Wczorajsze wydarzenia otarły się o granicę mojego komfortu i właśnie dlatego nie protestowałam przeciwko jego panikowaniu ani temu, że ruszaliśmy w drogę do domu po zaledwie dwóch i pół dnia na zgromadzeniu






