Moja matka połączyła się ze mną telepatycznie w chwili, gdy nadeszła poczta, i nie wahałem się ani chwili, przepraszając zgromadzonych na spotkaniu i ruszając prosto do domu.
– Valerianie, tutaj – zawołała matka, gdy tylko przekroczyłem próg. Jakbym nie wiedział, że będą w kuchni. Stało się już tradycją, że gdy Cami przysyłała jedną ze swoich rzadkich pocztówek, kładziono ją na kuchennym stole za






