Kolor jadeitowego motyla był delikatny, głęboki i przezroczysty. Był to najdoskonalszy kamień w swoim rodzaju.
Alice nosiła go od dziecka i nigdy go nie zdejmowała.
Nie widziała go, odkąd wysłano ją do szpitala psychiatrycznego. Myślała, że przepadł, ale nie spodziewała się, że Kyle cały czas miał go przy sobie.
Alice nie mogła powstrzymać się od pogłaskania wisiorka. Czuła z nim wyjątkową więź.
–






