Na wzmiankę o tej osobie z Jacoba uchodziła cała chęć do kłótni.
Uniósł obie ręce w geście poddania i błagał Kyle'a o litość. "Dobra, dziś ty rządzisz. Nie będę się z tobą spierał."
Po chwili Jacob mruknął tajemniczo: "A tak przy okazji, chyba nie zaprosiłeś jej na dzisiejszy ślub, prawda?"
Kyle stanął przed lustrem w garderobie i z powagą poprawił ubranie.
Odwrócił się do Jacoba i odparł: "Nie wr






