Jarvis spojrzał na Alice w swoich ramionach.
Zauważył, że jej twarz była oblana rumieńcem, nie wiedząc, czy to przez pocałunek, czy ze złości.
Wyglądało to jak wspaniały pejzaż namalowany na jej i tak jasnej twarzy.
"Mogę już wstać?"
Jarvis słyszał gniew i chłód w jej głosie. Oczywiście nie mógł pozwolić jej tak po prostu odejść. Próbował ją łagodnie udobruchać: "Jesteś zła?"
Alice nie odpowiedzia






