Kyle bał się ponownie chwycić Alice za rękę. Przypominało mu to dzień, w którym wpadła w amok w pracowni. Była przerażająca i wyglądała na obłąkaną, kiedy niszczyła namalowane przez niego jej portrety. Martwiło go to, że stan Alice wydawał się gorszy niż tamtego dnia.
Obawiał się, że znowu wpadnie w szał w miejscu publicznym.
„Pięć metrów”, kontynuowała Alice.
Kyle szedł za nią w milczeniu, asekur






