– Dawaj, wezmę go – proponuje Maria, wyciągając ręce po Angela, ale ja kręcę głową, tuląc go mocniej do siebie. Potrzebuję ukojenia, jakie daje mi trzymanie mojego dziecka.
– Niepokoisz go, Tori. – Ponownie podchodzi, by go wziąć, ale odwracam się z nim w ramionach, choć wiem, że ma rację.
– Ćśś, moje maleństwo – całuję go we włosy. – Mama nie płacze, dobrze? Przepraszam. – Mruga do mnie wielkimi,






